O Roksana

Nazywam się Roksana. Od roku jestem Directioner i Beliber ale to drugie troooszke dlużej :))Mam 12 lat.

Rozdział 7

Rano obudził mnie dzwonek do drzwi. Gdy otworzyłam oczy Justina nie było w łóżku. Pewnie już na dole. W samej bieliźnie zeszłam na dół bo była 8 rano więc pewnie nikoggo nie było i wszyscy spali. Dziewczyny miały samolot dopiero o 17:30, bo przesunęli lot. W salonie nikogo nie było w kuchni też. Może w jadalni. Zza drzwi uslyszałam głos Justina. Bez zastanowienia weszłam.
-Hej kochanie kto przyszedł??
Odwrócilam sie os drzwi które wlaśnie zamykalam i kompletnie mnie zatkało. Przy stole siedziało cale 1D i NAt. No i jeszcze Rose.(Nicol pewnie jeszcze śpi). Wszyscy patrzyli sie na moje prawie nagie ciało.
-O kuurwa..-szepnęlam i ucieklam szybko do sypialni żeby się ubrać. Wybrałam ten zestaw:

Tylko że z tymi butami:

Poszlam szybko do toalety ogarnęłam twarz i zrobiłam  sobie szybkiego koczka. Gdy wyszłam z toalety na łóżku leżal Nathan.
-No kochanie niezła wtopa.-powiedział gdy usłyszał że wychodze z łazienki.
-Dzięki -,-
-Mnie też obudzili. Spoko nic się przecież nie stało.
-No kto przychodzi o 8 rano w gości?? I to jeszcze po powrocie do domu o 4 nad ranem.
-Oj tam oj tam.-Podniósł sie z łóżka i szedł moją stronę.-Przecież mówie że nic poważnego się nie stało. Miałaś na sobie przecież majtki i stanik
-No tak, ale nie byłam na takie spotkanie przygotowana.- rzekłam.
Chłopak stał już przy mnie. Przytuliłam go i pocałowałam.
-Chodź na dół.
-Ale poczekaj…
- Na co??
-MUSZE SIE UBRAĆ!!
-Hahahaha zapomniałem.
Szybko ubrałam wybrane wcześniej ciuchy i podeszłam bardzo blisko chłopaka. Spojrzałam mu głęboko w oczy i szepnęłam:
-Kto pierwszy na dole!!- I po tych słowach wybiegłam jak strzała z pokoju. Przez chwilę prowadziłam, ale na schodach zostałam wyminięta.
-O nieee moja biedna znów przegrała..
-To nie fair. Zawsze na schodach mnie wyprzedzasz…
-Ojeeej. Chodź w nagrode dalej cie zaniose
-Okeeeeej :D
-Podniósł mnie po czym powiedział.
-Przytyłaś ostatnio??
-Świnia!!!- Krzyknęłam i walnęłam go w ramię.
-Żartuję!!
-No ja myśle..
Postawił mnie przed drzwiami  i złapał za rękę. Weszliśmy do jadalni.
-Jezu znów za rękę idą…- powiedział Jus i wszyscy się zaśmiali.
-Hahahaha kochanie nie bulwersuj sie tak.- po tych słowach podeszłam do niego i namiętnie pocałowałam.
-Teraz o wiele lepiej.
-Cześć wszystkim. Tym razem mam na sobie ciuchy…-podeszłam do każdego  i cmoknęłam w policzek.
-To co na śniadanie??- spytałam.
-NO właśnie na ciebie czekaliśmy, żebyś nam zrobiła- powiedział spokojnie Harry
-A dlaczego na mnie czekaliście?? Sami nie umiecie gotować ??
-Nie wszyscy kochanie, ale twoje jedzenie lepsze jest.- powiedział Jus.
-OKej ale potrzebuje 1 osoby do pomocy. A no i ten… TO NAPEWNO NIE BĘDZIE ROSE!!
-Hahaha sory za tamto.
-Rose… prawie spaliłaś mi dom…
- Ja mogę iść.- powiedział HArry.
-Okeeeej. To chodź, a wy weźcie talerze i nakryjcie do stołu. Tylko w ogrodzie!
-Oczywiście prosze pani!- powiedzieli chórem.
-To na co masz ochotę?- Zapytałam HArrego gdy weszliśmy do kuchni.
-Może zróbmy naleśniki hmmm? Niall bardzo się ucieszy.
-Okeej no to zróbmy jeszcze pare tostów z dżemem ok?
-OCzywiście :))
Zaczęłam robić  ciasto na naleśniki, poprosiłam  Harrego o mąkę. Ale zamiast do ręki dostałam mąką po twarzy
-O NIE!!! LEPIEJ UCIEKAJ!!
Wzięłam drugą paczke mąki i pobiegłam za nim. Wybiegł na taras z głośnym śmiechem pomieszanym z krzykiem. Wszyscy się na nas spojrzeli. Harry potknął się bo mój piesek zaczął przed nim biegać chcąc sie bawić, a ja wykorzystałam okazję i siadając mu na brzuchu obsypywałam go mąką. Po chwili Harry nas obrucił tak że to ja leżałam na trawie, a on podniósł sie i znów zaczął uciekać. Wszyscy dalej patrzyli na nas ze zdziwioną miną. Hazza zniknął mi z pola widzenia. Weszłam do domu  i poszłam do kuchni. Raptownie ktoś mnie przytulił od tyłu.
-Wygrałem- powiedział Harry a po chwili miałam na sobie całe opakowanie mąki. Odwróciłam się do niego i go przytuliłam a od tyłu wysypałam mu na głowę prawie kilogram mąki.
-Hahahah nie skarbie ja wygrałam.

Poszliśmy do kuchni i dokańczaliśmy robić śniadanie cały czas się śmiejąc i przepychając. Ustaliliśmy że po jedzeniu Harry umyje mi włosy a ja mu. A narazie musimy chodzić cali w mące bo tamci umrą z głodu..
-Dobra bierz tależ z tostami i idziemy.
-A naleśniki?
-No przecież ja wezme…
-ahaha zapomniałem.
Wyszliśmy na ogród

cali biali a reszta nic nie mówiąc tylko na nas znów spojrzała..
-TO ON/ONA!!- Krzyknęliśmy razem z HAzzą jednocześnie.
Wszyscy zaczęli się z nas śmiać. Zaczęliśmy jeść. Podczas naszego gotowania doszła NIcol.
-Jus musimy jechać na zakupy. To było nasz ostatnie jedzenie w domu. Dzięki komuś. – wszyscy spojrzeli na Niall’a.
-No co??- Powiedział chłopak z pełną buzią.
-Nic, nic. JEdz blondasku.
-Ej to może  pojedziemy wszyscy hmm??-zaproponował Justin
-Bardzo dobry pomysł.
-OKej to kiedy jedziemy?- spytał Zayn.
-No my z HAroldem musimy się przebrać i umyć.
-No to idźcie się sie umyć, Tori ty się przebierz i pojedziemy do nas a potem do sklepu.- stwierdził Liam.
-Dobrze to my z Hazzą idziemy.
-Ok chodźmy.
-Słuchaj pójdziemy do mojej sypialni ja muszę wziąć ciuchy  na przebranie, a potem do łazienki okej?
-No okej a nie możemy tego zrobić u cb w łazience w sypialni?
-A no faktycznie okej.
Weszliśmy do sypialni i odrazu do łazienki. Umyłam Harremu jego piękne loczki a on  moje włosy. Wysuszyliśmy je i poszlismy po ciuchy.
-Harry nie możesz jechać w takich ciuchach. Ubrudzisz cały samochód..  Sciągaj szybko koszulke i spodnie dam ci jakieś ciuchy Justina.\, a przez ten czas też się przebiorę.
Zdjęłam koszulkę i zaczęłam grzebać i w szafie. Harry już sciągnął wszystkie swoje rzeczy stał tylko w bokserkach.
-Tori gdzie są rzeczy BIebsa?
no w tej części szafy co właśnie szukam, ale nie mogę wyciągnąć bo nie sięgam.
-Czekaj pomogę ci.- ustał centralnie za mną i przycinął się do mnie bo też nie mógł sięgnąć (Rzeczy Justina których nie nosił  odkładaliśmy na samą górę szafy)
-No mocniej HArry! No już prawie było.
W tym momencie usłyszeliśmy głos Zayn’a.
-ooooo! A co my tu mamy??
Raptownie z Harrym odskoczyliśmy od siebie.
-Nic się nie dzieje. Nie możemy dosięgnąć ciuchów.
-Tak,tak ja swoje słyszałem i na dodatek widzę. Harry tylko w gaciach. Tori bez koszuli. NIeźle nieźle…
-Zayn!! Nic się nie działo!!
-Oj wiem wiem stałem tu od momentu  kiedy HArry do cb podszedł. Hahaha ale wasze miny były bezcenne. Odsuncie się ja jestem wyższy to sięgne.
Juz po chwili byliśmy gotowi. Harry ubrał jakieś za duże ciuchy Justina a ja byłam ubrana w to:

Po 10 minutach wszyscy siedzieli w samochodzie. Chłopaki w jednym, a my z Jusem, NAthem i dziewczynami w drugim. NIe ma to jak w 10 osób jechać na zakupy.  Podjechaliśmy pod dom chłopaków. Harry ubrał się tak:

Po 15 minutach byliśmy w sklepie. :))

Rozdział 6 <33Oc

Gdy się odwróciłam ujrzałam Zayn’a Malika a za nim całe One Direction!! Myśłam że zaraz zemdleję.. Może nie szlałam za nimi tak jak Rose, ale Zayn był kiedyś dla mnie Bogiem, a zaraz po nim Harry, NIall, Lou i Liam! Jus wiedział o tym bo kiedyś w szpitalu mu o tym opowiadałam. O mój Boże on do mnie podchodzi i się uśmiecha. Podszedł do mnie stanął na przeciwko mnie  i złapał za policzek. Spojrzałam w jego piękne czarne oczy i wtuliłam się w jego ramię. Zaczęłam płakać, chłopak poczuł to i przytulił mnie mocniej. Po chwili piosenka się skończyła i przytulili mnie wszyscy. A ja dalej płakałam ze szczęścia.
OCZAMI JUSTINA  ; **

 

Nie wiem jak to wytrzymam. W szpitalu mówiła że go kocha nad życie. NIe wiem czy to był dobry pomysł.
Zaczęła śpiewać. Z tyłu widziałem już głowę Louis’a. PO chwili zaczął śpiewać Zayn. Ona się odwróciła  i przywarło ja do ziemi. Wyglądała jak posąg. Podszedł do niej z uśmiechem i złapał ją za policzek, a po chwili ona z całej siły się w niego wtuliła i stali tak przez całą piosenkę, nawet Niall zaśpiewał solówki Zayn’a. Chyba płakała, bo zaraz potem wszyscy ją przytulili. Boże jak to zabolało…
-Stary wyluzuj to ciebie kocha- powiedział Nat jak zobaczył że jestem spięty. Dobry z niego kumpel już wiem dla czego Vicka spędza z nim prawie 24/7.
Po chwili wszyscy się uklonili a Zayn dalej ja przytulał. POwiedział tylko do mikrofonu
-Dziękujemy bardzo.
I wszyscy poszli za scenę,a Zayn trzymał ją za plecy pomagając jej iść.
Chciałem juz tam iść ale NAt złapał mnie za ramię:
-Nie warto. Jeszcze bardziej się wkurzysz. Niech pogadają. A i zrozum ona kocha ciebie bardziej niż kogokolwiek.
-Okej masz rację. To pewnie tylko mała scena szczęścia. Idę na scenę podziękować wszystkim.
-Okkk. A ja pójdę tam i zabiorę ją do kosmetyczki.
-Okej. Dzięki stary.

Oczami Tori <33

Ukłonili się i zaprowadzili mnie za scenę. Nie wiedziałam co powiedzieć i płakałam dalej. Zayn złapał mnie za ramiona i odsunął kawałek od siebie. Spojrzał w moje zaplakane niebieskie oczy.
-Ej Tori. Czemu płaczesz??-zapytal z przejęciem
-Coś się stało? Nie podobała ci się niespodzianka?
-Podobała….- wypowiedziałam moje pierwsze slowa przy nim.
-No to czemu płaczesz?
-Bo..bo…bo w końcu Cię spotkałam. A to było moje największe marzenie.- I znów się w niego wtuliłam, a on tylko tylko mnie do siebie przycisnął.
-A tak przy okazji to jestem Zayn- powiedział, a jak się odchyliłam to puścił mi oczko.
Zaśmiałam się tylko.
-Jestem Tori. To znaczy Vicoria. Ale wole Tori albo Vicki.
-Masz śliczny uśmiech Victorio.-powiedział z wielka powagą w głosie.
-Haha dziękuje bardzo ,ale nazwij mnie jeszcze raz Victoria to inaczej pogadamy. Haha żartuje.
-No to dobrze. Chodź do chłopaków musisz ich również poznać.
-OKeeej- w tej chwili przetarłam łzy i zobaczyłam czarne ślady na rękach.
-NIE! Zayn stój. Nie mogę iśc w takim stanie.
-No własnie po to masz mnie. Swojego najlepszego przyjaciela, który razem z twoim ukochanym Justinem zorganizował to wszystko nawet Malika, a ty się na niego obraziłaś, ale potem cię udobruchałem i wszystko było okeeej .Aleee jednak na coś cały czas czekałem-powiedział Nat cały czas opierając się o ścianę. Ciekawe jak długo tu stał. Podbiegłam do niego pocałowałam go tak jak wtedy w sypialni i powiedziałam.
-Mój najukochańszy.. Nie chce mi sie tak dużo gadać. Dziękuje ci bardzo, jesteś wspaniały, a teraz możesz mnie zabrać możesz mnie zabrać do mojego największego koszmaru czyli kosmetyczki.
-Hahahahahahahahahaha ale coś za coś- wskazał palcem na swój policzek
-A w usta może być?- I go pocałowałam
-Okeeej idziemy.- Pociągnął mnie za rękę a ja tylko zdąrzyłam sie odwrócić i powiedziec.
-Czekaj na mnie w małym salonie!
Zayn kiwnął głową na znak że zrozumiał.
-Musimy pogadać mała.- powiedział tym razem bardzo poważnie Nat.
-Coś się stało?- zapytałam troszkę przestraszona.
-Można tak powiedzieć- weszliśmy do małego pokoiku w małym salonie. Jprdl że ja się jeszcze nie zgubiłam w tym domu :o. Tam czekała na mnie nowa piekna czerwona sukienka

I jeszcze wyższe szpilki od tamtych:

Zaraz obok moja fryzjerka i makijażystka. Szybko wyprostowaly mi moje i tak już opadłe loki. Zajęło  to 10 minut. Poprawiły szybko make-up i po chwili twarz i fryzura były gotowe. Ubrałam sukienkę i buty który były o wiele wyższe ale za to  wygodniejsze. Spojrzałam w lusto. Znów ślicznie wyglądałam. Włosy były wyprostowane i i spięte w tak luźnego koka że wyglądały jakby były rozpuszczone. A makijaż był bardzo podobny do tamtego. Podziękowałam . Wyszzliśmy z pokoiku.
-DObra teraz możemy zacząć naszą rozmowę. O co chodzi???
-Teraz ślicznotko pójdziesz do Justina i mu podziękujesz za cudowny prezent. A i masz go tak długo całować aż poczujesz że się uśmiecha.
-Hahahah dobrze. A no i tobie też bardzo dziękuje.- Cmoknęłam go w policzek.
-Haha dla ciebie wszystko mała.- Uśmiechnął i się i puścił oczko. Raptownie wskazał na coś palcem. Było to miejsce w ktorym stał Justin.
Starając sie nie przewrócić podbiegłam do chłopaka przytuliłam i szepnęłam do ucha:
-Dziękuje. Dziękuje za cudowny prezent. Kocham Cię.- Złapalam jego twarz w dłonie, spojrzałam mu w oczy i zaczęlam namiętnie całować. Przez chwilę nie odwzajemniał pocalunku, ale po chwili wpił się w moje usta w całej siły. Całowaliśmy się tak z dobre 5 minut. Gdy skończyliśmy oparłam swoje czoło o jego i Jus powiedział również szeptem pattząc mi w oczy.
-Ja też cie bardzo kocham.
Przez to wszystko nie zauważyliśmy że ucichla muzyka i wszyscy się na  nas patrzą. Kiedy odwróciliśmy się w ich stronę otrzymaliśmy niezłe brawa i po chwili muzyka znów grała. A Jus  znow musnął moje usta.
-Chodź obiecalam Zayn’owi że zapoznam się z resztą zespołu.  Mają czekać w saloniku.
-Okkk. Chodźmy – złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę saloniku.
-Justin,Justin!!! – Krzyczała wbiegająca po schodach Pattie.-Teraz twój występ! Wszyscy czekają.
-Ojejku zapomniałem. Już idę mamo. Kochanie poradzisz sobie??
-Oczywiście kotku. Idź fani czekają :D- Cmkonęłam go w usta i podeszla do PAttie z która się  jeszcze nie widzialam.
-Witaj Pattie.-przytuliłam ją i cmoknęłam w policzek.
-Witaj slońce. Wszystkiego Najlepszego.
-Ohh dziękuje bardzo. Przepraszam Cię ale muszę iść goście czekają
-Oczywiście idź skarbie. My z Caroline zostajemy na jeszcze 2 może 3 godzinki,a jak się nie zobaczycie dziś z mamą to itak jutro wpadniemy..(Caroline- mama Tori. Kiedyś KArolina, ale w angli zmieniła troszkę imię :)))
-Okej. Do zobaczenia.
Odwróciłam się i ujrzałam Rose i Nicol.
-Hej dziewczęta. Idziecie ze mną?
-A gdzie idziesz szczęściaro która śpiewała z One Direction HMM?????
-No własnie do nich…
-Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!
-Hahah to znaczy tak.-powiedziala Nicol.
-Okej.-weszłyśmy do saloniku a tam na sofie siedzialo pięciu roześmianych chłopakow.
Podbiegłam do Zayn’a i usiadłam mu na kolanach.
-Dzień dobry chłopcy. Jestem T…
-Victoria ‚Tori’ Justice.- Dokończyl Harry.
-A ty skąd wiesz że jestem Victoria?! :oo
-Bo Zayn nam powiedział. I wiemy też, że nie wolno na ciebie mówić Victoria bo tak nie lubisz.-oznajmil zadowolony z  siebie Niall.
-Ohhh. A co jeszcze Zayn wam powiedzial?
-Niii….-Zaczął Zayn, ale niestety nie dokończył.
-Że tak samo jak i z bliska i z daleka masz piękne niebieskie oczy, iże się słodko uśmiechasz, a no ijeszcze że bardzo ładnie pachniesz.
-NIALL PRZYMNKIJ SIĘ W KOŃCU ALBO IDŹ COŚ ZJEDZ!!-Krzyknął Zayn.
-Hahaha- zaśmiała się razem ze wszystkimi i przytulilam zawstydzonego mulata.
-Ty też ładnie pachniesz-szepnęłam mu na ucho tak żeby nikt nie usłyszał. A on się tylko zaśmiał.
-A kim są te śliczności przy drzwiach??- spytał Lou.
-Ojej zapomniałam. To są moje przyjaciółki z Polski. Chodźcie tu dziewczyny.- wstałam z kolan brązowookiego  i wyciągnęłam rękę do dziewczyn.
Podeszły do mnie i Rose złapałam mnie za rękę.
-Ta wyższa blondynka to Nicol. Ma 17 lat. A ta tu to wasza największa fanka na świecie i nazywa się Rose. MA 16 lat czyli tyle ile ja.
-Aaaaaaa. Już wiem czemu Tori zaczęła nas lubić jako zespół.
-Tak właśnie dlatego. A teraz czy bylibyście tak mili i podpisali i podpisali jej plakaty i zrobili sobie zdjęcia? Oczywiście Liam ty nie musisz.
-A czemu? Rose go nie lubi?-Zapytal zdziwiony Lou.
-Nieeee! OCzywiście że go lubię, ale już się z nim poznałam.-Oznajmiła moja przyjaciółka która ledwie mówiła w ich obecności.
-Ahh. Okeeej chodź zaczniemy ode mnie.- powiedzial Lou.
-HEj Liam a gdzie Dan??-spytalam.
-Poszła gdzieś razem Z Eleanor. Chyba po coś do picia.
-Eleanor też tu jest?!?!?!?!?
-Oczywiście. Ja się bez ukochanej nie ruszam.-Oznajmił Lou.
-Jejciujejciujejciu musze ją poznać!! Uwielbiam ją!!
-To jest dopiero prawdziwa Directioner.-powiedział wzruszony Lou i podszedl do mnie i przytulił z całej siły.
-Bardzo się ciesze że ją akceptujesz..
-A ja że jesteś z nią szczęśliwy. Akceptuje ją bo wiem co to znaczy prawdziwa miłość i wiem że ty właśnie ją masz. Tak samo jak Liam Danielle.
-A ty Rose?Albo Nicol?- spytał NIall.
-Ja ich wogóle nie znam. NIe jestem Dire cos tam i raczej nie zostane. Nie lubie waszej muzyki ale do was nic nie mam. Szanuje to że Tori i Rose was kochają nad życie ale ja jestem inna. Tori też taka kiedyś była dopóki nie trafila do szpitala i poznała Justina. Ale nie mam do niej żalu.
-Mądra dziewczyna- Powiedział z uśmiechem Horanek.
-Dzięki.
-Rose a ty??
-Ja co ja??- zapytała nie więdząca o co chodzi gdyż była zajęta rozmową z Harrym.
-Czy szanujesz tak jak Tori dziewczyny Liam’a i Louis’a?
-Bardzo lubię Danielle, ale za El jakoś nie przepadam… I tu nie chodzi o to że jest niby brzydka i że niby jest z Lou dla kasy. Bowiem że tak nie jest. O Danielle wiem dużo więcej bo czytam o niej różne blogi, a El nie interesuję się za bardzo. Poprostu jej nie znam.
-Ale właśnie masz okazję poznać. Idzie tu.-oznajmił HArry.
-Aoaoaoaoaoa!!! O MÓJ BOŻE!!! Lou myślisz że mnie polubi?? Tylko żeby się znów nie popłakać i  iść zmieniać sukienki..-Gadałam tak zdenerwowana.
-HAhaha Tors uspokój się. El uwielbia wszystkie swoje i moje fanki. Nawet te ktore jej nie szanują. No nie denerwuj się już tak..
-Okk. Postaram się…
-Cześc wszystkim. Lou kochanie dzięki że mnie tu zaprosiłeś. Świetna impreza.
-Nie dziękuj mi tylko Tori. To jej impreza ślicznotko.
-Tori tak?? Jezu jak dużo o tobie slyszłam. Danielle mi opowidała. JEstem Eleanor ale możesz mi mowić El.
-Cześć jestem Tori. To znaczy Victoria, ale nie nazywajcie mnie tak bo nie lubie.. Po prostu Tori albo Vica. Jestem twoją wielka fanką!!
-Nooo to prawda, nawet nie wiesz jak się denerwowała  jak usłyszała że tu jesteś. NIe wiedziala co ci powiedzieć.- powiedział bez chwili namysłu Horan a po chwili dodal-Vicks? Czy macie tu coś do jedzenia? Bo czuję że robię się glodny….
-Niall jaja sobie robisz?? Masz na dole całą kuchnie jedzenia  i picia.
-To dla tego chłopacy nie chcieli mnie tam wpuścić…-Odparł z groźną miną z którą wpatrywał się w chłopaków.A po chwili juz go nie było. Wszyscy zaczęli się śmiać. Po 10 minutach przyszedł Jus z NAthanem i Niallem. NIall byl z pełnymi rękami jedzenia. W buzi też mial pełno. No i jeszcze Jus niósł mu chyba jakieś ciasteczka..
I tak spędziłam moje 16 urodziny. Gdzieś po 23 wszyscy goście poszli dziękując za świetną imprezę. Dan, El, Lou i Liam poszli do domów, ale Lou obiecał że wróci i tak zrobił. Horan pozjadał całe jedzenie które zostało. I to w lodówce również. Więć jutro trzeba na zakupy jechać…
Gdzieś o 3 nad ranem wszyscy poszli. Został tylko Nat no i dziewczyny.

*******************************************************************
Prosze baaaaardzo długi rozdział. Dawno mnie nie było więc postanowiłam się rozpisać. MAm nadzieję że sie wam podoba. Komentujcie bo bardzo mi na tym zależy ; **

Rozdział 5

Przepraszam że tak długo mnie nie było :/// Ale już  jestem i macie tu 5 rozdział <333

*****************************************************************************************************

Oczami Tori <33

 

Zeszłam na dół z uśmiechem i rozpoczęłam szukanie mojego chłopaka. Przy okazji znalazłam Nathana. Był razem z chłopakami na scenie. Akurat miał solówkę w „Chasing the sun” a jak mnie zobaczył uśmiechnął  sie i puścił oczko. Ja również sie uśmiechnęłam, ale po chwili zrobiłam taką  minę żeby zobaczył  że jestem obrażona. Zaśmiał sie tylko. Przewróciłam oczami i zaczęłam szukać Justina. Nie było to trudne. Było przy nim pełno ludzi. I nie były to gwiazdy. Więc jus zaprosił też niektórych fanów. Przecisnęłam się przez tłum i przytuliłam chłopaka z uśmiechem.
-Przepraszam że tak długo ale po drodze spotkałam moje przyjaciółki z Polski, z którymi sie bardzo długo nie widziałam- powiedziałam.
- To była moja pierwsza niespodzianka dla cb.- szepnął mi chłopak do ucha.
-słucham? Chyba druga, bo jeszcze ta impreza! A będzie tego więcej?- zapytałam z udawanym strachem na twarzy.
-Hahaha a boisz się następnych?
-Taaak! Ile jeszcze tego będzie?
-Jeszcze jedna no może dwie.
-A kiedy będzie ta druga? Bo musze się psychicznie przygotować kochanie.
-Hahahaha jak chłopaki zejdą ze sceny to zaśpiewa  jeszcze ktoś tam i zaraz po tym.
-Okeeeej. To będe miała czas na ochrzan dla Nathana.
-Hahahah a ten co znów zrobił?
-Kazał mi iśc na zakupy! Ubrać  SUKIENKE I SZPILKI! i POSZŁAM DO KOSMETYCZKI I DO FRYZJERA! I ukrył przedemną przyjęcie.. ://
-Ale zauważ że dzięki niemu wyglądasz jak piękna księżniczka.
-Hahaha dziękuje książe- pocałowałam go i odeszłam w kierunku sceny, bo była już piosenka „I Found You”  i kończył sie już ostatni refren. Koniec piosenki. Chłopaki  zeszli ze sceny. Nat mnie zobaczył, pokazałam mu palcem żeby za mną poszedł i odwróciłam się na pięcie. Weszłam do mojej sypialni  i po chwili wkroczył również Nat. Złapał mnie w pasie odwrócił do siebie, pocałował w usta jak zawsze gdy sie witamy.Przytulił i powiedział.
-Przepraszam,że cię tak umęczyłem i że nic nie powiedziałem , ale Jus mi kazał, wiesz jaki on jest czasem agresywny jak mu coś nie wyjdzie.-zaśmiał się.- No przytul mnie też i nie obrażaj sie już- Odczepił się ode mnie i zrobił smutną minkę.
-Hahaha Nie potrafie się na cb długo gniewać.- i tym razem ja go przytuliłam
-No iweeeem. Mam ten swój urok.- puścił zalotne oczko.
-Hahahahahah… Chodź idziemy zaraz niespodzianka dla mnie jakaś…
-HAhaha. Chodź młoda. A niespodzianka napewno ci się spodoba.
-Tsaaaaa…..-złapałam go za ręke i wyszliśmy z sypialni. PO drodze spotkaliśmy Jusa.
-Nooo widze że się moi ukochani pogodzili.Boże czy wy nawet przy mnie i po domu musicie chodzić za ręke?? Tori kochanie, bo sobie pomyślę że mnie zdradzasz….
-No co ty!! Ciebie nigdy!!- PO tych słowach rzuciłam sie na niego i namiętnie pocałowałam. Po minucie całowania NAthan chrząknął.
-Hahahaha. Chodź teraz będzie niespodzianka- powiedział rozbawiony Jus.
Poszliśmy we trójkę na dół i weszliśmy na scenę.
-Hej kochani!! JAk się bawicie??- Ludzie zaczęli krzyczeć.-Teraz będzie prezent dla mojej kochanej Tori, ale…Zanim to nastąpi to Tori nam zaśpiewa!!
-Co?!?!? Jus NIE!!
-Tylko jedną piosenkę. Co ostatnio mi śpiewałaś??
-Nic.. Ja nie pot..
-NAwet tak nie mów! POtrafisz!!! Czego się uczyłaś??
-One Direction- Live While We`re Young.
-No to super! Zaśpiewasz?
-Dobrze, ale najpierw chcę coś powiedzieć.
-Oczywiście. Zostawimy Cię tu a ty mów.
-Cześć wszystkim. Dzięki że przyszliście na moja imprezkę, o której nic nie wiedziałam.. No ale trudno. Mam nadzieję, że dobrze się bawicie i że spodoba Wam się mój głos. Zaczynajmy!!
Zaczęłam śpiewać. Gdy zaczynałam część Zayn’a usłyszłam za mną inny głos. Gdy się odwróciłam ujrzałam….

***********************************************

Ważne!!

Hej słuchajcie możliwe ze mnie przez pare dni nie bedzie. Musze nadrobić pare rzeczy w szkole bo mnie przecież od wtorku tm nie było. Trzeba sie pouczyć i wgl… I nie bd miała teraz czasu zabardzo na pisanie. Więc nowy rozdział może być dopiero w poniedziałek albo troszke później.. Przepraszam Was :((

Rozdział 4

Przed Rose stał nie kto inny  jak Liam Payn wraz ze swoją ukochaną, śliczną Danielle. Zaczęłam się śmiać.Szepnęłam Nicol na ucho tak żeby Rose nie mogła uslyszeć
-Podejdziemy tam do nich i sie przywitamy ty poprosisz Danielle o jakąś rade związaną z tańcem a ja i Rose pogadamy z Liamem.
-Okeeej.
Podeszłam do Rose złapałam ją za ręke i powiedziałam.
-To co gotowa poznać miłość swojego życia??
-PEwnie. Ale troche sie boje. Tam jest Danielle.
-Nic się nie bój Nicol już sie nią zajmie.
-Okeej.
POdeszłyśmy do nich. Rose cały czas kurczowo trzymała moją dłoń.
-Heej miło ż przyszliście na moją imprezę urodzinową. Nie spodziewalam sie tu takich znanych ludzi. Zresztą wogóle się nie spodziewałam że będzie jakieś przyjęie… Jestem Tori. To znaczy Victoria. Miło mi.
-Czeeeść ja jestem Danielle.-Powiedziala dziewczyna i podała mi rękę.
-No witaj a ja jestem Liam.
-Ja to bardzo dobrze wiem. Jestem fanką 1D a i przy okazji Danielle piękna sukienka
-Bardzo dziękuje. Ty też pięknie wygldasz.
-A kim są te śliczne dziewczyny które z tobą przyszły??-Spytał Li.
-To jest Nicol.-Wskazałam na Blondynkę- A to jest Rose.-Wskazałam na brunetkę.
-Bardzo miło mi was poznać dziewczyny.-powiedział Liam i każdej podał rękę. To samo zrobila Dan.
-Danielle jeśli to nie problem Nicol chciała by z tobą porozmawiać o tańcu, bo ona też uwielbia to robić ale nie wszystko jej wychodzi.
-Oczywiście,Liam nie obrazisz sie kochanie jak pójdziemy sobie z Nicol?? Dziewczyny zajmiecie sie moim chłopakiem??-Zapytała i puściła nam oczko.
-Hahaha oczywiśćie-Również jej puściłam oczko i dziewczyny poszły.
-Dobra Liam teraz posłuchaj-Powiedziałam takim tonem żeby chłopak się przestraszył-Hahaha nie bój się żartuje. Jest taka sprawa,Rose jest twoją największą fanką na caałym świecie i czy mógł byś dać jej autograf pogadać z nią chwile i zrobić sobie z nią foto??
-No oczywiście nie ma sprawy. I po to Nicol zabrala Danielle tak??-Zaśmial sie chłopak.
-MOżna tak powiedzieć.- Ja też się uśmiechnęłam.
-Hahaha okeeej.
-To w takim razie ja ide poszukać Justina. Niedługo będę.
Oczami Rose :**
„Prosze nie nie Tori nie zostawiaj mnie z nim samej. Przecież się tylko skompromituje… Tori nieeeee. No i poszła-,- „- Myślalm caly czas przestraszona.
-No to Rose widze że jesteś moją wielką  fanką?? Prawda to??-Zapytałam uśmiechnięty chłopak.
-Noooo taak- Zaczęłam jak najdłużej przeciągać te dwa słowa.- Miło że zapamiętałeś moje imię. Zazwyczaj mylą mnie z Nicol. Chociaż nie jesteśmy wcale podobne..
-Zawsze pamiętam imię ślicznej dziewczyny. Tori mówiła że jesteś z Polski. Skąd znasz tak dobrze angielski??
-Dziękuje za komplement. A angielski znam bo rodzice Nicol kiedyś rodzice Tori no i jeszcze moi mają wspólną firmę z kosmetykami i bardzo często wyjeżdżaliśmy za granice. A my z dziewczynami nauczyłyśmy się dobrze angielskiego. Nie wiem czy zauważyłeś ale każda z nas nie ma polskiego imienia. Ja tak naprawde jestem Rosalie, a Tori to Victoria.
-Nigdy by mi do głowy nie przyszło że Tori to Victoria :oo- Powiedział i zrobił śmieszną minę a ja zaczęłam się śmiac.
-Co sie stało?? Czemu się śmiejesz??-zapytał zdziwiony.
-Z twojej miny. Hahahahah
-No taaak. Chłopaki z zespołu, Danielle i Eleanor też sie z tego śmiały. Ale ja nie widze w tym nic śmiesznego.
-Hahaha no niech ci będzie. Już sie nie śmieje…. Hahahahha
-Boże mieszkam wśród wariatów.. Hahahaha. Dobra chodź do salonu tego malego tam jest mniej ludzi to ci dam autograf i zrobimy sobie zdjęcie.
-Okeeeej.-Przystojaniak złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą do saloniku. Usiedliśmy na kanapie. Ja wyciągnęłam z torebki potrzebne rzeczy do podpisywania i robienia zdjęć.
-Czy ty zawsze nosisz przy sobie marker i 6 plakatów. Każdy z innym chłopakiem z 1D i jeden wszystkich razem??
- Nieeee. Czasem nosze jeszcze Justina a co?? Hahahahhaha nie no żartuje. Miałam nadzieję dzisiaj spotkać chociaż jednego z was :))
-Już sie przestraszyłem hhahahah.
Liam zaczął podpisywać mi swoj plakat, zdąrzyliśmy zrobić dwa zdjęcia i po chwili weszła Nicol z Danielle. Były bardzo rozbawione. To pewnie sprawka Nicol. Zawsze potrafi rozbawić kogoś do łez. Dziewczyny do nas podeszły.
-HAhaha Rose, ty i Tori macie świetną przyjaciółkę.- powiedziała Dan.
-Ojj Dan nie przesadzaj. To było niechcący. nie zauważyłam tego schodka a potem to już jakoś poszło…..
-Ahh To ty bylaś tą dziewczyną która sie tak wydzierała na dwie kelnerki??-Spytal Liama.
-Taaak. Ale to było zupelnie niechcący… Ciekawe czy Viks sie dowie…
-Hahahah napewno. Każdy to chyba widział. A tak właściwie to gdzie jest Tori??-Zapytala Dan.
-Poszła szukać Justina bo muszą sie przywitać jeszcze z różnymi gośćmi więc niestety poszła…
-No także  ten. Liam miło było poznać, Danielle ciebie również. Chyba się już porzegnamy bo musze upolować jeszcze na Nathana i Justina- Liam tylko sie zaśmial i mnie przytulił żeganjąc się, Danielle zrobila to samo.
-Ojjj jaki on cudowny.. Ja nie rozumiem jsk ty z Tori możecie ich nie lubić…. To znaczy teraz tylko ty bo Tori chodzi z jedym z tych „pedałów” jak ty to mówisz- POwiedziałam a nicol tylko przewróciła oczami.
-Ejj ale przecież Tori też sie ktoryś podobał. Czekaj czekaj.. Ten z tego zespołu twojego.. Nooo! Mam! Zayn czy coś w tym stylu.
-A no faktycznie. Ale ona nie szlała za nim tak jak ja za całym zespołem.
-Nie a widzialaś jej pokój?? Miała chyba z 10 jego plakatow… A potem cały czas gadała VAS HAPPENING?!
-Hahahaha pamiętam jak cie to wkurzało. I myślałam że ona mówila to tylko po to żeby cie denerwować.
-No to ci się pomyliło. Ale ważne że juz sie ogarnęła.
-Dobra chodź idziemy jej poszukać bo od Justina też chce autograf.
-A nie wystarczy że cie zaprosił na urodziny Tori DO SWOJEGO DOMU??
-NIe? To z toba gadał przez telefon….
-O boże dziewczyno ale ty masz problemy- Powiedziala i zaczęla sie Śmiać.
-No oczywiście najlepiej się śmiać z przyjaciółki
-Hahaha oj chodź- złapała mnie pod  ręke i obie ze śmiechem poszłyśmy poszukać Tori.

Przed Rose stał nie kto inny  jak Liam Payn wraz ze swoją ukochaną, śliczną Danielle. Zaczęłam się śmiać.Szepnęłam Nicol na ucho tak żeby Rose nie mogła uslyszeć
-Podejdziemy tam do nich i sie przywitamy ty poprosisz Danielle o jakąś rade związaną z tańcem a ja i Rose pogadamy z Liamem.
-Okeeej.Podeszłam do Rose złapałam ją za ręke i powiedziałam.
-To co gotowa poznać miłość swojego życia??
-PEwnie. Ale troche sie boje. Tam jest Danielle.
-Nic się nie bój Nicol już sie nią zajmie
.-Okeej.
POdeszłyśmy do nich. Rose cały czas kurczowo trzymała moją dłoń.
-Heej miło ż przyszliście na moją imprezę urodzinową. Nie spodziewalam sie tu takich znanych ludzi. Zresztą wogóle się nie spodziewałam że będzie jakieś przyjęie… Jestem Tori.. Miło mi.
-Czeeeść ja jestem Danielle.-Powiedziala dziewczyna i podała mi rękę.
-No witaj a ja jestem Liam.
-Ja to bardzo dobrze wiem. Jestem fanką 1D a i przy okazji Danielle piękna sukienka
-Bardzo dziękuje. Ty też pięknie wygldasz
.-A kim są te śliczne dziewczyny które z tobą przyszły??-Spytał Li
.-To jest Nicol.-Wskazałam na Blondynkę- A to jest Rose.-Wskazałam na brunetkę.
-Bardzo miło mi was poznać dziewczyny.-powiedział Liam i każdej podał rękę. To samo zrobila Dan.
-Danielle jeśli to nie problem Nicol chciała by z tobą porozmawiać o tańcu, bo ona też uwielbia to robić ale nie wszystko jej wychodzi.
-Oczywiście,Liam nie obrazisz sie kochanie jak pójdziemy sobie z Nicol?? Dziewczyny zajmiecie sie moim chłopakiem??-Zapytała i puściła nam oczko.
-Hahaha oczywiśćie-Również jej puściłam oczko i dziewczyny poszły
.-Dobra Liam teraz posłuchaj-Powiedziałam takim tonem żeby chłopak się przestraszył-Hahaha nie bój się żartuje. Jest taka sprawa,Rose jest twoją największą fanką na caałym świecie i czy mógł byś dać jej autograf pogadać z nią chwile i zrobić sobie z nią foto??
-No oczywiście nie ma sprawy. I po to Nicol zabrala Danielle tak??-Zaśmial sie chłopak.
-MOżna tak powiedzieć.- Ja też się uśmiechnęłam
.-Hahaha okeeej.
-To w takim razie ja ide poszukać Justina. Niedługo będę.
Oczami Rose :**
„Prosze nie nie Tori nie zostawiaj mnie z nim samej. Przecież się tylko skompromituje… Tori nieeeee. No i poszła-,- „- Myślalm caly czas przestraszona.
-No to Rose widze że jesteś moją wielką  fanką?? Prawda to??-Zapytałam uśmiechnięty chłopak.”
-Noooo taak- Zaczęłam jak najdłużej przeciągać te dwa słowa.- Miło że zapamiętałeś moje imię. Zazwyczaj mylą mnie z Nicol. Chociaż nie jesteśmy wcale podobne..
-Zawsze pamiętam imię ślicznej dziewczyny. Tori mówiła że jesteś z Polski. Skąd znasz tak dobrze angielski??
-Dziękuje za komplement. A angielski znam bo rodzice Nicol kiedyś rodzice Tori no i jeszcze moi mają wspólną firmę z kosmetykami i bardzo często wyjeżdżaliśmy za granice. A my z dziewczynami nauczyłyśmy się dobrze angielskiego. Nie wiem czy zauważyłeś ale każda z nas nie ma polskiego imienia. Ja tak naprawde jestem Rosalie, a Tori to Victoria
.-Nigdy by mi do głowy nie przyszło że Tori to Victoria :oo- Powiedział i zrobił śmieszną minę a ja zaczęłam się śmiac.
-Co sie stało?? Czemu się śmiejesz??-zapytał zdziwiony.
-Z twojej miny. Hahahahah
-No taaak. Chłopaki z zespołu, Danielle i Eleanor też sie z tego śmiały. Ale ja nie widze w tym nic śmiesznego.
-Hahaha no niech ci będzie. Już sie nie śmieje…. Hahahahha
-Boże mieszkam wśród wariatów.. Hahahaha. Dobra chodź do salonu tego malego tam jest mniej ludzi to ci dam autograf i zrobimy sobie zdjęcie.
-Okeeeej.-Przystojaniak złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą do saloniku. Usiedliśmy na kanapie. Ja wyciągnęłam z torebki potrzebne rzeczy do podpisywania i robienia zdjęć
.-Czy ty zawsze nosisz przy sobie marker i 6 plakatów. Każdy z innym chłopakiem z 1D i jeden wszystkich razem??
- Nieeee. Czasem nosze jeszcze Justina a co?? Hahahahhaha nie no żartuje. Miałam nadzieję dzisiaj spotkać chociaż jednego z was :))
-Już sie przestraszyłem hhahahah.
Liam zaczął podpisywać mi swoj plakat, zdąrzyliśmy zrobić dwa zdjęcia i po chwili weszła Nicol z Danielle. Były bardzo rozbawione. To pewnie sprawka Nicol. Zawsze potrafi rozbawić kogoś do łez. Dziewczyny do nas podeszły.
-HAhaha Rose, ty i Tori macie świetną przyjaciółkę.- powiedziała Dan
.-Ojj Dan nie przesadzaj. To było niechcący. nie zauważyłam tego schodka a potem to już jakoś poszło…..
-Ahh To ty bylaś tą dziewczyną która sie tak wydzierała na dwie kelnerki??-Spytal Liam.
-Taaak. Ale to było zupelnie niechcący… Ciekawe czy Viks sie dowie…
-Hahahah na pewno. Każdy to chyba widział. A tak właściwie to gdzie jest Tori??-Zapytala Dan.
-Poszła szukać Justina bo muszą sie przywitać jeszcze z różnymi gośćmi więc niestety poszła…
-No także  ten. Liam miło było poznać, Danielle ciebie również. Chyba się już porzegnamy bo musze upolować jeszcze na Nathana i Justina- Liam tylko sie zaśmial i mnie przytulił żeganjąc się, Danielle zrobila to samo.
-Ojjj jaki on cudowny.. Ja nie rozumiem jsk ty z Tori możecie ich nie lubić…. To znaczy teraz tylko ty bo Tori chodzi z jedym z tych „pedałów” jak ty to mówisz- POwiedziałam a nicol tylko przewróciła oczami.
-Ejj ale przecież Tori też sie ktoryś podobał. Czekaj czekaj.. Ten z tego zespołu twojego.. Nooo! Mam! Zayn czy coś w tym stylu.
-A no faktycznie. Ale ona nie szlała za nim tak jak ja za całym zespołem.
-Nie a widzialaś jej pokój?? Miała chyba z 10 jego plakatow… A potem cały czas gadała VAS HAPPENING?!
-Hahahaha pamiętam jak cie to wkurzało. I myślałam że ona mówila to tylko po to żeby cie denerwować.
-No to ci się pomyliło. Ale ważne że juz sie ogarnęła.
-Dobra chodź idziemy jej poszukać bo od Justina też chce autograf.
-A nie wystarczy że cie zaprosił na urodziny Tori DO SWOJEGO DOMU??
-NIe? To z toba gadał przez telefon….
-O boże dziewczyno ale ty masz problemy- Powiedziala i zaczęla sie Śmiać.
-No oczywiście najlepiej się śmiać z przyjaciółki
-Hahaha oj chodź- złapała mnie pod  ręke i obie ze śmiechem poszłyśmy poszukać Tori.

Rozdział 3

Boże przecież to Rose i Nicol!!! Ale co one tu robią?? Już chciałam do nich podbiec ale Justin mnie zatrzymał i zaczął przedstawiać innym. Dopiero  teraz się skapnęlam ile jest tu gwiazd. Nicki Minaj, Selena Gomez, Tylor Swift, Drake, chłopaki z The Wanted u nich to normalka oni zawsze są. Moi nowi bracia, a szczególnie  Nat. Nasze pierwsze spotkanie było dosyć dziwne.Ale o tym opowiem później. Już nie moglam się doczekać kiedy pójde do dziewczyn. Ale Jus nie chce mnie puścić i nawet mnie nie slucha -,-
-Przepraszam ale muszę iśc do toalety. A że jestem w sukience troszke mi to zajmię- Powiedziałam i jak najszybciej z tamtąt poszłam.
Zaczęłam szukać dziewczyn. Poszałm w tatmto miejsce w którym ostatnio stały, ale tam i ch nie było. Ojej gdzie one mogą być… Raptownie ktoś zaczął mnie pukać po plecach. Boże tylko żeby to nie były znów jakieś gwazdy które chcą mnie poznać.. Ale gdy sie odwrócłam zaobaczyłam Rose i Nicol.
-O mój Boże dziewczyny!!- Krzyknęłam i sie na nie rzuciłam :D Zaczęłyśmy się przytulać a Rose oczywiście poleciało kilka łez. Ja też prawie zaczęlam plakać ale bałam sie o mój Make up. Hahah chyba pierwszy raz sie o to bałam :p
-Tak się za tobą sktęskniłyśmy!!- Krzyknęła Nicol.
-A myślicie że ja za wami nie?? Chciałam przyjechać do Polski jakiś czas po operacji ale nie mogłam. Nie miałam kiedy. Cały czas gdzieś w trasach z Justinem albo gdzieś wyjeżdzaliśmy razezem z matkami i nie było kiedy..- zaczęłam się tłumaczyć.
-OKeeej nic się nie stało. Ważne że teraz jesteśmy razem- Powiedziała Nicol
-No właśnie a na ile przyjechałyście??-Zapytałam.
-Jutro wieczorem już wyjeżdżamy. Jest przecież jeszcze rok szkolny.
-No tak zapomniałam. A ile jeszcze do wakacji?
-Jeszcze 2 miesiące.
-To przyjedźcie do mnie na wakacje!! Spędzimy czas w piątke!!
-Jak to w piątke??-zapytałay chórem dziewczyny.
-No ja, wy dwie, Jus i Nathan.
-A kto to ten Nathan??-Zapytala Rose.
-Mój przyjaciel. Napewno go znasz. Jest wokalistą w zespole..
-AAAAA o mój boż twoim najlepszym przyjacielem jest Nathan ze The Wanted?!?!-Zaczęła sie wydzierać Rose.
-Tak Rose… spokojnie.. Zawsze myślałam że wolisz One Direction.
-No bo tak jest!! Ale Nathan!! On jest taki słodki.. AAAAA!! O mój Boże.
-Nicol jak ty z nią wytrzymujesz?
-Jakoś idzie. Zawsze jak ona zaczyna gadać o tych 7 pedałach to ja zaczynam gadać o czymś czego ona nie lubi i wytrzymuje.
-Czy jednym z tych pedałów jest Justin??
-Taaak.
-Więc proszę żebyś go tak więcej przy mnie nie nazywała złotko. To jest teraz mój chłopak. Wiem że to dziwne bo sama go kiedyś gorzej przezywalam, ale on nie jest wcale taki.-zaczęłam bronić chłopaka.
-Okeej okeeej mała. Rozumiem cie. A no i sorki. Ale teraz może pokarzesz nam jak mieeszkasz??
-Oczywiście chodźcie. Tu gdzie jesteśmy to nasz wieeeelki salon, ale mamy też mały salon tylko że na górze, Z salonu jest odrazu wejście na kuchnię a w  kuchni już napewno byłyście bo z tamtąt większość wyskoczyła, a no i przy okazji jak zobaczycie Nathana to mi powiedzcie bo musze go ochrzanić za to że nic mi nie powiedział o tym co sie dzieje. Dobra tam z lewej strony jest jeszcze łazienka a teraz chodźcie na góre. Schody są troche nie wygodne bo są tskie kręte alee można sie przyzwyczaić przez ten rok. Na wprost jest wejście do saloniku tam jest telewizor i komuter. Tam zazwyczaj ssiedzimy jak chłopaki przyjeżdżają do nas na noc. Tu po lewej stronie masz 3 wolne sypialnie i w ażdej jest łazienka. A tu z drugiej strony jest sypialnia moja i Justina.-Otworzyłam drzwi do naszej sypialni i jak dziewczyny ją zobaczyły to im prawie oczy z orbit wyszły. OKeeej może była duża, ale one u siebie w domach też mają podobne. Nasze rodzine prowadzą wspólną firmę kosmetykową. Tzn teraz bez mojej mamy i tylko ich rodziny i mają pelno kasy i wypasione domy. (Dodaj zdjęcie jakiejś sypialni)
-Japierdziele dziewczyno wiedziałam że ten chłopak jest milinerem ale nie wiedzialam że macie tak wypasioną chate!!-Powiedziala Nicol.  A ja sie tylko zaśmiałam. Gdy wychodziłyśmy z sypialni pierwsza wychodziła Rose potem Nicol a na końcu ja i żaluje tego ukladu bo jak zamnęłam już drzwi i obrucilam się żeby iśc dalej walnęłam w głowe Nicol która ledwie wychamowała żeby sie wpaść na osłupiałom Rose. Wychyliłam sie i już wiedzialam co się stało. Przed Rose stał nie kto inny jak…

Boże przecież to Rose i Nicol!!! Ale co one tu robią?? Już chciałam do nich podbiec ale Justin mnie zatrzymał i zaczął przedstawiać innym. Dopiero  teraz się skapnęłam ile jest tu gwiazd. Nicki Minaj, Selena Gomez, Tylor Swift, Drake, i wiele innych, chłopaki z The Wanted u nich to normalka oni zawsze są. Moi nowi bracia, a szczególnie  Nat. Nasze pierwsze spotkanie było dosyć dziwne.Ale o tym opowiem później. Już nie mogłam się doczekać kiedy pójde do dziewczyn. Ale Jus nie chce mnie puścić i nawet mnie nie słucha -,-
-Przepraszam ale muszę iśc do toalety. A że jestem w sukience troszke mi to zajmię- —-Powiedziałam i jak najszybciej z tamtąt poszłam. Zaczęłam szukać dziewczyn. Poszałm w tatmto miejsce w którym ostatnio stały, ale tam i ch nie było. Ojej gdzie one mogą być… Raptownie ktoś zaczął mnie pukać po plecach. Boże tylko żeby to nie były znów jakieś gwazdy które chcą mnie poznać.. Ale gdy sie odwróciłam zaobaczyłam Rose i Nicol.
-O mój Boże dziewczyny!!- Krzyknęłam i sie na nie rzuciłam :D Zaczęłyśmy się przytulać a Rose oczywiście poleciało kilka łez. Ja też prawie zaczęlam plakać ale bałam sie o mój Make up. Hahah chyba pierwszy raz sie o to bałam :p
-Tak się za tobą sktęskniłyśmy!!- Krzyknęła Nicol.
-A myślicie że ja za wami nie?? Chciałam przyjechać do Polski jakiś czas po operacji ale nie mogłam. Nie miałam kiedy. Cały czas gdzieś w trasach z Justinem albo gdzieś wyjeżdzaliśmy razezem z matkami i nie było kiedy..- zaczęłam się tłumaczyć.
-OKeeej nic się nie stało. Ważne że teraz jesteśmy razem- Powiedziała Nico
l-No właśnie a na ile przyjechałyście??-Zapytałam.
-Jutro wieczorem już wyjeżdżamy. Jest przecież jeszcze rok szkolny.
-No tak zapomniałam. A ile jeszcze do wakacji?
-Jeszcze 2 miesiące.
-To przyjedźcie do mnie na wakacje!! Spędzimy czas w piątke!!
-Jak to w piątke??-zapytałay chórem dziewczyny
.-No ja, wy dwie, Jus i Nathan.
-A kto to ten Nathan??-Zapytala Rose.
-Mój przyjaciel. Napewno go znasz. Jest wokalistą w zespole..
-AAAAA o mój boże twoim najlepszym przyjacielem jest Nathan ze The Wanted?!?!-Zaczęła sie wydzierać Rose
.-Tak Rose… spokojnie.. Zawsze myślałam że wolisz One Direction.
-No bo tak jest!! Ale Nathan!! On jest taki słodki.. AAAAA!! O mój Boże.
-Nicol jak ty z nią wytrzymujesz?
-Jakoś idzie. Zawsze jak ona zaczyna gadać o tych 7 pedałach to ja zaczynam gadać o czymś czego ona nie lubi i wytrzymuje.
-Czy jednym z tych pedałów jest Justin??
-Taaak.
-Więc proszę żebyś go tak więcej przy mnie nie nazywała złotko. To jest teraz mój chłopak. Wiem że to dziwne bo sama go kiedyś gorzej przezywalam, ale on nie jest wcale taki.-zaczęłam bronić chłopaka.
-Okeej okeeej mała. Rozumiem cie. A no i sorki. Ale teraz może pokarzesz nam jak mieeszkasz??
-Oczywiście chodźcie. Tu gdzie jesteśmy to nasz wieeeelki salon

, ale mamy też mały salon tylko że na górze, Z salonu jest odrazu wejście na kuchnię a w  kuchni już napewno byłyście bo z tamtąt większość wyskoczyła, a no i przy okazji jak zobaczycie Nathana to mi powiedzcie bo musze go ochrzanić za to że nic mi nie powiedział o tym co sie dzieje. Dobra tam z lewej strony jest jeszcze łazienka a teraz chodźcie na góre. Schody są troche nie wygodne bo są takie kręte

alee można sie przyzwyczaić przez ten rok. Na wprost jest wejście do saloniku

tam jest telewizor i komputer. Tam zazwyczaj siedzimy jak chłopaki przyjeżdżają do nas na noc. Tu po lewej stronie masz 3 wolne sypialnie i w każdej jest łazienka. Wszystkie są takie same.

A tu z drugiej strony jest sypialnia moja i Justina.-Otworzyłam drzwi do naszej sypialni i jak dziewczyny ją zobaczyły to im prawie oczy z orbit wyszły.

OKeeej może była duża, ale one u siebie w domach też mają podobne. Nasze rodziny prowadzą wspólną firmę kosmetyczną. Tzn teraz bez mojej mamy bo nie długo przed moją chorobą mama odeszła i tylko ich rodziny i mają pelno kasy i wypasione domy.
-Japierdziele dziewczyno wiedziałam że ten chłopak jest milinerem ale nie wiedzialam że macie tak wypasioną chate!!-Powiedziala Nicol.  A ja sie tylko zaśmiałam. Gdy wychodziłyśmy z sypialni pierwsza wychodziła Rose potem Nicol a na końcu ja i żaluje tego ukladu bo jak zamnęłam już drzwi i obrucilam się żeby iśc dalej walnęłam w głowe Nicol która ledwie wychamowała żeby sie wpaść na osłupiałom Rose. Wychyliłam sie i już wiedzialam co się stało. Przed Rose stał nie kto inny jak…

Rozdział 2

POstanowiliśmy z Nathnem że nie omge na kolacji byc ubrana w jeansy i trampki tylko musze jakoś wyglądać więc postanowiliśmy pójść do centrum handlowego. Zanim wyszliśmy porzeganałam sie z Jade i oznajmiłam że za 2 godziny powinnam być. Bardzo nie lubie chodzic w sukienkach no ale to była wyjątkowa okazja. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do czarnego Porshe Nathana. Podjechaliśmy pod centrum i najpierw poszliśmy kupić kawe. Nie lubie chodzić na zakupy no ale niestety.. W Polsce zawsze jak chodziłam na zakupy z Rose to można było jajo znieść.. Ale okej skupmy sie na mojej kreacji.
-Nathan jesteś pewny że musze ubierac sukienke?? Może jednak pójde w spodniach.
-O nie nie nie!! Masz wyglądać pięknie! Mam pomysł!
-O nie co znów? Zaczynam sie bać tych twoich szalonych pomysłów..
-Pójdziemy do fryzjera i do kosmetyczki.- Powiedział to z chytrym uśmieszkiem na twarzy bo wiedział że nie lubie tych dwóch miejsc.
-Nieee, prosze cie nie rób mi tego..
-Taaak :D
-Ale nie martw sie pójdziesz do moich sprawdzonym makijarzystek i fryzjerów.
-No dobrze. Niech ci będzie ale tak szybko ci tego nie zapomne.
-Hahaha okeeej. Też cie bardzo kocham.
-Hahaha- Zaśmiałam sie i pokzałam mu język.
Chodziliśmy po sklepach i nic mi sie nie podobało dla minęła wiecznośc a dla Nathana tylko pół godziny. Zostal nam ostatni sklep z takimi sukienkami jakie będą odpowiednie dla mnie bo gdybyśmy mieli chodzić po wszystkich sklepach z kieckami chyba bym umarła. Wszliśmy i Nathan od razu podbiegł do pięknej różowej sukienki gdzie w komplecie były jeszcze wysookie szpilki. Przyjaciel dał mi sukienkę i buty i kazał sie przebrać. Poszalm do przymierzalni i zaczełam sie przebierać. Sukienka była bardzo wygodna i bardzo ładnie w niej  wyglądałam gorzej było z butami. Nie umiem chodzić na szpilkach!! Wyszłam z przymierzalni i pokazałam sie NAthanowi. Zaniemówił. Musiałam zrobić wrażnie. Po chwili Nathan krzyknął:
-Nie ma co kupujemy natychmiast!!
-Ale jest jeden problem..
- Jaki co sie stało??- zapytał przestraszony.
-Ja nie umien chodzic na szpilkach…
-Hahahah to sie da szybko załatwić idziemy do kasy.
-Poczekaj przebiore sie
-Okej a potem pojedziem do mojej ekipy i będziesz jak prawdziwa kobieta potrafiła chodzić na szpilkach.
-No okeej… Niech już ci będzie…
-Hahahaha dawaj  marudo moja :**
Przebrałam sie i zapłaciłam. Zajęło nam to wszystko godzine a jaa obiecałam Jade że wróce po 2 godzinach więć mamy tylko godzine na nauczenie mnie chodzić na szpilkach, zrobienie fryzury i makijażu. Po 5 mienutach drogi byliśmy już na miejscu. Jest to mój drugi raz kiedy jestem w salonie piękności… Nat przedstawil mnie wszystkim i zaczął rozamiać po ciuchu z makijażystką. Ona sie tylko umśmiechnęłai powiedziala ZAŁATWIONE. Zaczęłam sie bać że Nathan coś kombinuje. Po chwili przyszła do mnie pani i zaczęla mi myć głowe. Zamiast mi ją suchyć ręczznie kazała mi ubrać szpilki i przejśc sie w nich 4 razy po suszalni xD O mało sie nie zabiłam ale mi wyszło. Mniej więcej umiałam już chodzić. Posadzili mnie znów i jedna kobieta robila mi makijaż a druga zajmowała sie włosami. Zaslonili mi lustra więc nie widzialam jak wyglądam. Po 45 minutach byłam gotowa. Teraz trzeba sie przebrać w kiecke i zacząć chodzić w szpilkach. pochodziałam z 10 minut i stwierdziałam że chyba sie nie zabije. Buty były wyjątkowo wygodne. W końcu dali mi lustro i pozwollili sie obejrzeć. Gdy ujżałam tą dziewczyne w lustrze zaniemówilam. Nie wiedziałam że jestem taka atrakcyjna. Zazwyczaj żaden chłopak mnie nie chciał. A teraz?? Gdy wyszliśmy na ulice czułam na sobie peło spojrzeń. Dziwne uczucie. Już wiem jak sie czuje na codzień Jus. Po chwili byliśmy już pod domem. Samochodu Jade nie było. Justina też. To znaczy że dom jest pusty a do przyjęcia mam jeszcze 2 i pół godziny weszłam do domu i spróbowalam zapalic światło ale chyba nie bylo prądu bo nic nie chialo sie włączyć. Poprosilam Nathana żeby poszedł i to sprawdził ale on tylko powiedział
-Nie trzeba.. Zaraz wszystko wróci do normy.- Powiedział z dziwnym uśmiechem.
Raptownie zapaliło się światło i na schodach pojawił sie mój ukochany.
-Justin co sie dzieje?-Zapytalam.
Ale on tylko krzyknął NIESPODZIANKA KOCHANIE!! I po chiwli za różnych miejsc w domu zaczęli wychodzić nasi znajomi i składać mi urodzinowe życzenia. Ale najbardziej moją uwagę przykuły dwie osoby. Zaraz akąd ja je znam?? BOŻE przecież to…!!!

POstanowiliśmy z Nathnem że nie omge na kolacji byc ubrana w jeansy i trampki tylko musze jakoś wyglądać więc postanowiliśmy pójść do centrum handlowego. Zanim wyszliśmy porzeganałam sie z Jade i oznajmiłam że za 2 godziny powinnam być. Bardzo nie lubie chodzic w sukienkach no ale to była wyjątkowa okazja. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do czarnego Porshe Nathana. Podjechaliśmy pod centrum i najpierw poszliśmy kupić kawe. Nie lubie chodzić na zakupy no ale niestety.. W Polsce zawsze jak chodziłam na zakupy z Rose to można było jajo znieść.. Ale okej skupmy sie na mojej kreacji.

-Nathan jesteś pewny że musze ubierac sukienke?? Może jednak pójde w spodniach.
-O nie nie nie!! Masz wyglądać pięknie! Mam pomysł!
-O nie co znów? Zaczynam sie bać tych twoich szalonych pomysłów..
-Pójdziemy do fryzjera i do kosmetyczki.- Powiedział to z chytrym uśmieszkiem na twarzy bo wiedział że nie lubie tych dwóch miejsc.
-Nieee, prosze cie nie rób mi tego..
-Taaak :D Ale nie martw sie pójdziesz do moich sprawdzonym makijarzystek i fryzjerów.
-No dobrze. Niech ci będzie ale tak szybko ci tego nie zapomne.
-Hahaha okeeej. Też cie bardzo kocham.
-Hahaha- Zaśmiałam sie i pokzałam mu język.

Chodziliśmy po sklepach i nic mi sie nie podobało dla minęła wiecznośc a dla Nathana tylko pół godziny. Zostal nam ostatni sklep z takimi sukienkami jakie będą odpowiednie dla mnie bo gdybyśmy mieli chodzić po wszystkich sklepach z kieckami chyba bym umarła. Wszliśmy i Nathan od razu podbiegł do pięknej różowej sukienki gdzie w komplecie były jeszcze wysookie szpilki. Przyjaciel dał mi sukienkę i buty i kazał sie przebrać. Poszalm do przymierzalni i zaczełam sie przebierać. Sukienka była bardzo wygodna i bardzo ładnie w niej  wyglądałam gorzej było z butami. Nie umiem chodzić na szpilkach!! Wyszłam z przymierzalni i pokazałam sie NAthanowi. Zaniemówił. Musiałam zrobić wrażnie. Po chwili Nathan krzyknął
:-Nie ma co kupujemy natychmiast!!
-Ale jest jeden problem..
- Jaki co sie stało??- zapytał przestraszony.
-Ja nie umien chodzic na szpilkach…
-Hahahah to sie da szybko załatwić, idziemy do kasy.
-Poczekaj przebiore sie
-Okej a potem pojedziemy do mojej ekipy i będziesz jak prawdziwa kobieta potrafiła chodzić na szpilkach.
-No okeej… Niech już ci będzie…
-Hahahaha dawaj  marudo moja :**
Przebrałam sie i zapłaciłam. Zajęło nam to wszystko godzine a jaa obiecałam Jade że wróce po 2 godzinach więć mamy tylko godzine na nauczenie mnie chodzić na szpilkach, zrobienie fryzury i makijażu. Po 5 minutach drogi byliśmy już na miejscu. Jest to mój drugi raz kiedy jestem w salonie piękności… Nat przedstawil mnie wszystkim i zaczął rozamiać po ciuchu z makijażystką. Ona sie tylko umśmiechnęłai powiedziala ZAŁATWIONE. Zaczęłam sie bać że Nathan coś kombinuje. Po chwili przyszła do mnie pani i zaczęla mi myć głowe. Zamiast mi ją suchyć ręczznie kazała mi ubrać szpilki i przejśc sie w nich 4 razy po suszalni xD O mało sie nie zabiłam ale mi wyszło. Mniej więcej umiałam już chodzić. Posadzili mnie znów i jedna kobieta robila mi makijaż a druga zajmowała sie włosami. Zaslonili mi lustra więc nie widzialam jak wyglądam. Po 45 minutach byłam gotowa. Teraz trzeba sie przebrać w kiecke i zacząć chodzić w szpilkach. pochodziałam z 10 minut i stwierdziałam że chyba sie nie zabije. Buty były wyjątkowo wygodne. W końcu dali mi lustro i pozwollili sie obejrzeć. Gdy ujżałam tą dziewczyne w lustrze zaniemówilam. Miałam piękne loki które były spięte z boku i zamiast gumki do włosów i wsuwek było widać pięknego kwiata w podobnym odcieniu do mojej sukienki. Nie wiedziałam że jestem taka atrakcyjna. Zazwyczaj żaden chłopak mnie nie chciał. A teraz?? Gdy wyszliśmy na ulice czułam na sobie peło spojrzeń. Dziwne uczucie. Już wiem jak sie czuje na codzień Jus. Po chwili byliśmy już pod domem. Samochodu Jade nie było. Justina też. To znaczy że dom jest pusty a do przyjęcia mam jeszcze 2 i pół godziny weszłam do domu i spróbowalam zapalic światło ale chyba nie bylo prądu bo nic nie chialo sie włączyć. Poprosilam Nathana żeby poszedł i to sprawdził ale on tylko powiedział
-Nie trzeba.. Zaraz wszystko wróci do normy.- Powiedział z dziwnym uśmiechem. Raptownie zapaliło się światło i na schodach pojawił sie mój ukochany.
-Justin co sie dzieje?-Zapytalam.Ale on tylko krzyknął NIESPODZIANKA KOCHANIE!! I po chiwli za różnych miejsc w domu zaczęli wychodzić nasi znajomi i składać mi urodzinowe życzenia. Ale najbardziej moją uwagę przykuły dwie osoby. Zaraz a skąd ja je znam?? BOŻE przecież to…!!!

Rozdział 1 <33

Obudziło mnie delikatne gilgotanie po twarzy. Myślałam że to Justin, ale po otworzeniu oczu ujrzałam mojego pięknego 2 miesięcznego pieska, którego dostałam na 16 urodziny od Justina. Mojego ukochanego też już nie było. Pewnie pojechał załatwiać sprawy z nową płytą lub robić pierwsze  zdjęcia do teledysku. Dzisiaj miały do nas przyjść Pattie i moja mama na kolacje urodzinową. Jus powinien za chwilkę być bo było już 45 po 10 a o 14 przychodzą nasze mamy. Wstałam z łóżka i zaczęłam ścielić. Na poduszce Justina zobaczyłam złożoną kartkę z moim imieniem. Rozłożyłam list i zaczęłam czytać. 
Kochanie! :**
Nie wiem o ktorej dziś przyjde. Miałem mieć wolne ale niestety musimy zorganizować coś związanego z płytą. O przyjęcie sie nie martw przyjdzie moja kucharka i wszystko zrobi. A jeżeli nie będziesz mogła usiedzieć patrząc jak ona gotuje (I wiem że napewno tak będzie) Możesz jej pomóc. Ale masz sie nie przemęczać. Bardzo Cie kocham. Nasze mamy przyjdą dopiero o 16. Wypadło im coś ważnego na mieście.
Ohh Justin.. Jestem już rok po operacji a on dalej mi nic nie pozwala. Trudno jakoś to przeżyje. Poszła do łazienki wzięlam szybki prysznic ubrałam sie w dresy, oczywiście te w których tańcze narzuciłam jakąś koszulke, zrobiłam szybkiego koka i poszłam wyprowadzić psa. Ja usiadłam na huśtawce w ogrodzie a on zaczął szczekać i skakać koło krasnala ogrodowego. Hahah cóż to był za widok.  Zaczęłam sie głośno śmiać. Podeszłam do psa i zaczęłam się z nim bawić. Pobiegaliśmy, ja sie oczywiście z niego pośmiałam. Energiczne zwierzę. Po godzinie biegania i śmiania sie weszliśmy z małym do domu. Nie dałam mu jeszcze imienia bo nie wiem jak go nazwać :( Położył sie na kanapie w salonie a ja poszłam do kuchni zjeśc szybkie śniadanie. Gdy siadałam do stołu usłyszałam dzwonek. Podeszłam odtworzyć drzwi i ukazała mi sie 30-40 letnia kobieta. Była bardzo ładna.

- Dzień dobry. Moge w czymś pomoc?-Zapytałam lekko zdziwiona jej obecnością.

-Dzień dobry. Ty pewnie jesteś Tori. Justin zatrudnil mnie abym ugotowała coś pysznego na dzisiejszą kolecję.- Odpowiedziała z uśmiechem kobieta.

-Ahhh to pani. Zapraszam.- Powiedziałam i wpuściłam uśmiechniętą kobietę.

- Jaka tam pani. Mów mi Jade.-Przedsatwiła i sie i podala rękę.

-To w takim razie Jade. Jestem Tori- Powiedzialam. Zaprowadziłam Jade do kuchni i pokazałam jej gdzie co jest. Spytała co jedzą nasze mamy żeby nie zrobić czegoś co by im nie smakowało. Opowiedzialam o tym że moja mama jest tak jakby wegetarianką i woli jeść warzywa i tym podobne natomiast Pattie na odwrót. Jade powiedziała że dostosuje sie do obydwu pań. Zapytalam sie Jade czy potrzebuje mojej pomocy ale ona powiedziała że jeżeli będe jej potrzebna to mnie zawoła lub  o to poprosi a teraz mam zająć ssię sobą i zachowywać sie jak by mojej nowej koleżanki tu nie było. Podziękowalam i poszłam do salonu. Na kanapie leżał zmęczony piesek. Gdy obok niego uśiadła wskoczył i na kolana i kazał sie głaskać. Po chwili zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu   ukazało się zdjęcie Nathana. Odebrałam.

Rozmowa:

J:Halo?

N:No cześć młoda co słychać??

J: A wszystko dobrze właśnie bawię sie z pieskiem i czekam aż wroci Jus. A  u cb??

N:U mnie też dobrze. wpadniesz do nas dzisiaj??

J:Dzisiaj nie moge bo o 16 przychodzi mama i Pattie na mój urodzinyowy obiad. A u Was zazwyczaj siedze do późna. Może ty do mnie wpadniesz?? Nudzi mi sie samej w domu a do kolacji mam jeszcze czas.

N: No okeeej to za jakieś 20 minut będe.

J:Okeej paaa

N:Paaa młoda. 
Koniec rozmowy

Okej to trzeba sie szybko przebrać  i pomalować. Pobieglam szybko do góry do sypialni i zaczęłam sie malować. Pomalowałam tylko rzęsy i nałożyłam lekko podklad nie lubie być za bardzo pomalowana ale też nie lubie być bez makijażu. Przebrałam sie w  jeansowe szorty i różową bokserkę a na to  lekką bluzę. Zeszła na dół i po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi.