Rozdział 6 <33Oc

Gdy się odwróciłam ujrzałam Zayn’a Malika a za nim całe One Direction!! Myśłam że zaraz zemdleję.. Może nie szlałam za nimi tak jak Rose, ale Zayn był kiedyś dla mnie Bogiem, a zaraz po nim Harry, NIall, Lou i Liam! Jus wiedział o tym bo kiedyś w szpitalu mu o tym opowiadałam. O mój Boże on do mnie podchodzi i się uśmiecha. Podszedł do mnie stanął na przeciwko mnie  i złapał za policzek. Spojrzałam w jego piękne czarne oczy i wtuliłam się w jego ramię. Zaczęłam płakać, chłopak poczuł to i przytulił mnie mocniej. Po chwili piosenka się skończyła i przytulili mnie wszyscy. A ja dalej płakałam ze szczęścia.
OCZAMI JUSTINA  ; **

 

Nie wiem jak to wytrzymam. W szpitalu mówiła że go kocha nad życie. NIe wiem czy to był dobry pomysł.
Zaczęła śpiewać. Z tyłu widziałem już głowę Louis’a. PO chwili zaczął śpiewać Zayn. Ona się odwróciła  i przywarło ja do ziemi. Wyglądała jak posąg. Podszedł do niej z uśmiechem i złapał ją za policzek, a po chwili ona z całej siły się w niego wtuliła i stali tak przez całą piosenkę, nawet Niall zaśpiewał solówki Zayn’a. Chyba płakała, bo zaraz potem wszyscy ją przytulili. Boże jak to zabolało…
-Stary wyluzuj to ciebie kocha- powiedział Nat jak zobaczył że jestem spięty. Dobry z niego kumpel już wiem dla czego Vicka spędza z nim prawie 24/7.
Po chwili wszyscy się uklonili a Zayn dalej ja przytulał. POwiedział tylko do mikrofonu
-Dziękujemy bardzo.
I wszyscy poszli za scenę,a Zayn trzymał ją za plecy pomagając jej iść.
Chciałem juz tam iść ale NAt złapał mnie za ramię:
-Nie warto. Jeszcze bardziej się wkurzysz. Niech pogadają. A i zrozum ona kocha ciebie bardziej niż kogokolwiek.
-Okej masz rację. To pewnie tylko mała scena szczęścia. Idę na scenę podziękować wszystkim.
-Okkk. A ja pójdę tam i zabiorę ją do kosmetyczki.
-Okej. Dzięki stary.

Oczami Tori <33

Ukłonili się i zaprowadzili mnie za scenę. Nie wiedziałam co powiedzieć i płakałam dalej. Zayn złapał mnie za ramiona i odsunął kawałek od siebie. Spojrzał w moje zaplakane niebieskie oczy.
-Ej Tori. Czemu płaczesz??-zapytal z przejęciem
-Coś się stało? Nie podobała ci się niespodzianka?
-Podobała….- wypowiedziałam moje pierwsze slowa przy nim.
-No to czemu płaczesz?
-Bo..bo…bo w końcu Cię spotkałam. A to było moje największe marzenie.- I znów się w niego wtuliłam, a on tylko tylko mnie do siebie przycisnął.
-A tak przy okazji to jestem Zayn- powiedział, a jak się odchyliłam to puścił mi oczko.
Zaśmiałam się tylko.
-Jestem Tori. To znaczy Vicoria. Ale wole Tori albo Vicki.
-Masz śliczny uśmiech Victorio.-powiedział z wielka powagą w głosie.
-Haha dziękuje bardzo ,ale nazwij mnie jeszcze raz Victoria to inaczej pogadamy. Haha żartuje.
-No to dobrze. Chodź do chłopaków musisz ich również poznać.
-OKeeej- w tej chwili przetarłam łzy i zobaczyłam czarne ślady na rękach.
-NIE! Zayn stój. Nie mogę iśc w takim stanie.
-No własnie po to masz mnie. Swojego najlepszego przyjaciela, który razem z twoim ukochanym Justinem zorganizował to wszystko nawet Malika, a ty się na niego obraziłaś, ale potem cię udobruchałem i wszystko było okeeej .Aleee jednak na coś cały czas czekałem-powiedział Nat cały czas opierając się o ścianę. Ciekawe jak długo tu stał. Podbiegłam do niego pocałowałam go tak jak wtedy w sypialni i powiedziałam.
-Mój najukochańszy.. Nie chce mi sie tak dużo gadać. Dziękuje ci bardzo, jesteś wspaniały, a teraz możesz mnie zabrać możesz mnie zabrać do mojego największego koszmaru czyli kosmetyczki.
-Hahahahahahahahahaha ale coś za coś- wskazał palcem na swój policzek
-A w usta może być?- I go pocałowałam
-Okeeej idziemy.- Pociągnął mnie za rękę a ja tylko zdąrzyłam sie odwrócić i powiedziec.
-Czekaj na mnie w małym salonie!
Zayn kiwnął głową na znak że zrozumiał.
-Musimy pogadać mała.- powiedział tym razem bardzo poważnie Nat.
-Coś się stało?- zapytałam troszkę przestraszona.
-Można tak powiedzieć- weszliśmy do małego pokoiku w małym salonie. Jprdl że ja się jeszcze nie zgubiłam w tym domu :o. Tam czekała na mnie nowa piekna czerwona sukienka

I jeszcze wyższe szpilki od tamtych:

Zaraz obok moja fryzjerka i makijażystka. Szybko wyprostowaly mi moje i tak już opadłe loki. Zajęło  to 10 minut. Poprawiły szybko make-up i po chwili twarz i fryzura były gotowe. Ubrałam sukienkę i buty który były o wiele wyższe ale za to  wygodniejsze. Spojrzałam w lusto. Znów ślicznie wyglądałam. Włosy były wyprostowane i i spięte w tak luźnego koka że wyglądały jakby były rozpuszczone. A makijaż był bardzo podobny do tamtego. Podziękowałam . Wyszzliśmy z pokoiku.
-DObra teraz możemy zacząć naszą rozmowę. O co chodzi???
-Teraz ślicznotko pójdziesz do Justina i mu podziękujesz za cudowny prezent. A i masz go tak długo całować aż poczujesz że się uśmiecha.
-Hahahah dobrze. A no i tobie też bardzo dziękuje.- Cmoknęłam go w policzek.
-Haha dla ciebie wszystko mała.- Uśmiechnął i się i puścił oczko. Raptownie wskazał na coś palcem. Było to miejsce w ktorym stał Justin.
Starając sie nie przewrócić podbiegłam do chłopaka przytuliłam i szepnęłam do ucha:
-Dziękuje. Dziękuje za cudowny prezent. Kocham Cię.- Złapalam jego twarz w dłonie, spojrzałam mu w oczy i zaczęlam namiętnie całować. Przez chwilę nie odwzajemniał pocalunku, ale po chwili wpił się w moje usta w całej siły. Całowaliśmy się tak z dobre 5 minut. Gdy skończyliśmy oparłam swoje czoło o jego i Jus powiedział również szeptem pattząc mi w oczy.
-Ja też cie bardzo kocham.
Przez to wszystko nie zauważyliśmy że ucichla muzyka i wszyscy się na  nas patrzą. Kiedy odwróciliśmy się w ich stronę otrzymaliśmy niezłe brawa i po chwili muzyka znów grała. A Jus  znow musnął moje usta.
-Chodź obiecalam Zayn’owi że zapoznam się z resztą zespołu.  Mają czekać w saloniku.
-Okkk. Chodźmy – złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę saloniku.
-Justin,Justin!!! – Krzyczała wbiegająca po schodach Pattie.-Teraz twój występ! Wszyscy czekają.
-Ojejku zapomniałem. Już idę mamo. Kochanie poradzisz sobie??
-Oczywiście kotku. Idź fani czekają :D- Cmkonęłam go w usta i podeszla do PAttie z która się  jeszcze nie widzialam.
-Witaj Pattie.-przytuliłam ją i cmoknęłam w policzek.
-Witaj slońce. Wszystkiego Najlepszego.
-Ohh dziękuje bardzo. Przepraszam Cię ale muszę iść goście czekają
-Oczywiście idź skarbie. My z Caroline zostajemy na jeszcze 2 może 3 godzinki,a jak się nie zobaczycie dziś z mamą to itak jutro wpadniemy..(Caroline- mama Tori. Kiedyś KArolina, ale w angli zmieniła troszkę imię :)))
-Okej. Do zobaczenia.
Odwróciłam się i ujrzałam Rose i Nicol.
-Hej dziewczęta. Idziecie ze mną?
-A gdzie idziesz szczęściaro która śpiewała z One Direction HMM?????
-No własnie do nich…
-Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!
-Hahah to znaczy tak.-powiedziala Nicol.
-Okej.-weszłyśmy do saloniku a tam na sofie siedzialo pięciu roześmianych chłopakow.
Podbiegłam do Zayn’a i usiadłam mu na kolanach.
-Dzień dobry chłopcy. Jestem T…
-Victoria ‚Tori’ Justice.- Dokończyl Harry.
-A ty skąd wiesz że jestem Victoria?! :oo
-Bo Zayn nam powiedział. I wiemy też, że nie wolno na ciebie mówić Victoria bo tak nie lubisz.-oznajmil zadowolony z  siebie Niall.
-Ohhh. A co jeszcze Zayn wam powiedzial?
-Niii….-Zaczął Zayn, ale niestety nie dokończył.
-Że tak samo jak i z bliska i z daleka masz piękne niebieskie oczy, iże się słodko uśmiechasz, a no ijeszcze że bardzo ładnie pachniesz.
-NIALL PRZYMNKIJ SIĘ W KOŃCU ALBO IDŹ COŚ ZJEDZ!!-Krzyknął Zayn.
-Hahaha- zaśmiała się razem ze wszystkimi i przytulilam zawstydzonego mulata.
-Ty też ładnie pachniesz-szepnęłam mu na ucho tak żeby nikt nie usłyszał. A on się tylko zaśmiał.
-A kim są te śliczności przy drzwiach??- spytał Lou.
-Ojej zapomniałam. To są moje przyjaciółki z Polski. Chodźcie tu dziewczyny.- wstałam z kolan brązowookiego  i wyciągnęłam rękę do dziewczyn.
Podeszły do mnie i Rose złapałam mnie za rękę.
-Ta wyższa blondynka to Nicol. Ma 17 lat. A ta tu to wasza największa fanka na świecie i nazywa się Rose. MA 16 lat czyli tyle ile ja.
-Aaaaaaa. Już wiem czemu Tori zaczęła nas lubić jako zespół.
-Tak właśnie dlatego. A teraz czy bylibyście tak mili i podpisali i podpisali jej plakaty i zrobili sobie zdjęcia? Oczywiście Liam ty nie musisz.
-A czemu? Rose go nie lubi?-Zapytal zdziwiony Lou.
-Nieeee! OCzywiście że go lubię, ale już się z nim poznałam.-Oznajmiła moja przyjaciółka która ledwie mówiła w ich obecności.
-Ahh. Okeeej chodź zaczniemy ode mnie.- powiedzial Lou.
-HEj Liam a gdzie Dan??-spytalam.
-Poszła gdzieś razem Z Eleanor. Chyba po coś do picia.
-Eleanor też tu jest?!?!?!?!?
-Oczywiście. Ja się bez ukochanej nie ruszam.-Oznajmił Lou.
-Jejciujejciujejciu musze ją poznać!! Uwielbiam ją!!
-To jest dopiero prawdziwa Directioner.-powiedział wzruszony Lou i podszedl do mnie i przytulił z całej siły.
-Bardzo się ciesze że ją akceptujesz..
-A ja że jesteś z nią szczęśliwy. Akceptuje ją bo wiem co to znaczy prawdziwa miłość i wiem że ty właśnie ją masz. Tak samo jak Liam Danielle.
-A ty Rose?Albo Nicol?- spytał NIall.
-Ja ich wogóle nie znam. NIe jestem Dire cos tam i raczej nie zostane. Nie lubie waszej muzyki ale do was nic nie mam. Szanuje to że Tori i Rose was kochają nad życie ale ja jestem inna. Tori też taka kiedyś była dopóki nie trafila do szpitala i poznała Justina. Ale nie mam do niej żalu.
-Mądra dziewczyna- Powiedział z uśmiechem Horanek.
-Dzięki.
-Rose a ty??
-Ja co ja??- zapytała nie więdząca o co chodzi gdyż była zajęta rozmową z Harrym.
-Czy szanujesz tak jak Tori dziewczyny Liam’a i Louis’a?
-Bardzo lubię Danielle, ale za El jakoś nie przepadam… I tu nie chodzi o to że jest niby brzydka i że niby jest z Lou dla kasy. Bowiem że tak nie jest. O Danielle wiem dużo więcej bo czytam o niej różne blogi, a El nie interesuję się za bardzo. Poprostu jej nie znam.
-Ale właśnie masz okazję poznać. Idzie tu.-oznajmił HArry.
-Aoaoaoaoaoa!!! O MÓJ BOŻE!!! Lou myślisz że mnie polubi?? Tylko żeby się znów nie popłakać i  iść zmieniać sukienki..-Gadałam tak zdenerwowana.
-HAhaha Tors uspokój się. El uwielbia wszystkie swoje i moje fanki. Nawet te ktore jej nie szanują. No nie denerwuj się już tak..
-Okk. Postaram się…
-Cześc wszystkim. Lou kochanie dzięki że mnie tu zaprosiłeś. Świetna impreza.
-Nie dziękuj mi tylko Tori. To jej impreza ślicznotko.
-Tori tak?? Jezu jak dużo o tobie slyszłam. Danielle mi opowidała. JEstem Eleanor ale możesz mi mowić El.
-Cześć jestem Tori. To znaczy Victoria, ale nie nazywajcie mnie tak bo nie lubie.. Po prostu Tori albo Vica. Jestem twoją wielka fanką!!
-Nooo to prawda, nawet nie wiesz jak się denerwowała  jak usłyszała że tu jesteś. NIe wiedziala co ci powiedzieć.- powiedział bez chwili namysłu Horan a po chwili dodal-Vicks? Czy macie tu coś do jedzenia? Bo czuję że robię się glodny….
-Niall jaja sobie robisz?? Masz na dole całą kuchnie jedzenia  i picia.
-To dla tego chłopacy nie chcieli mnie tam wpuścić…-Odparł z groźną miną z którą wpatrywał się w chłopaków.A po chwili juz go nie było. Wszyscy zaczęli się śmiać. Po 10 minutach przyszedł Jus z NAthanem i Niallem. NIall byl z pełnymi rękami jedzenia. W buzi też mial pełno. No i jeszcze Jus niósł mu chyba jakieś ciasteczka..
I tak spędziłam moje 16 urodziny. Gdzieś po 23 wszyscy goście poszli dziękując za świetną imprezę. Dan, El, Lou i Liam poszli do domów, ale Lou obiecał że wróci i tak zrobił. Horan pozjadał całe jedzenie które zostało. I to w lodówce również. Więć jutro trzeba na zakupy jechać…
Gdzieś o 3 nad ranem wszyscy poszli. Został tylko Nat no i dziewczyny.

*******************************************************************
Prosze baaaaardzo długi rozdział. Dawno mnie nie było więc postanowiłam się rozpisać. MAm nadzieję że sie wam podoba. Komentujcie bo bardzo mi na tym zależy ; **

2 Komentarze

Odpowiedz na „~OlaAnuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.