Rozdział 7

Rano obudził mnie dzwonek do drzwi. Gdy otworzyłam oczy Justina nie było w łóżku. Pewnie już na dole. W samej bieliźnie zeszłam na dół bo była 8 rano więc pewnie nikoggo nie było i wszyscy spali. Dziewczyny miały samolot dopiero o 17:30, bo przesunęli lot. W salonie nikogo nie było w kuchni też. Może w jadalni. Zza drzwi uslyszałam głos Justina. Bez zastanowienia weszłam.
-Hej kochanie kto przyszedł??
Odwrócilam sie os drzwi które wlaśnie zamykalam i kompletnie mnie zatkało. Przy stole siedziało cale 1D i NAt. No i jeszcze Rose.(Nicol pewnie jeszcze śpi). Wszyscy patrzyli sie na moje prawie nagie ciało.
-O kuurwa..-szepnęlam i ucieklam szybko do sypialni żeby się ubrać. Wybrałam ten zestaw:

Tylko że z tymi butami:

Poszlam szybko do toalety ogarnęłam twarz i zrobiłam  sobie szybkiego koczka. Gdy wyszłam z toalety na łóżku leżal Nathan.
-No kochanie niezła wtopa.-powiedział gdy usłyszał że wychodze z łazienki.
-Dzięki -,-
-Mnie też obudzili. Spoko nic się przecież nie stało.
-No kto przychodzi o 8 rano w gości?? I to jeszcze po powrocie do domu o 4 nad ranem.
-Oj tam oj tam.-Podniósł sie z łóżka i szedł moją stronę.-Przecież mówie że nic poważnego się nie stało. Miałaś na sobie przecież majtki i stanik
-No tak, ale nie byłam na takie spotkanie przygotowana.- rzekłam.
Chłopak stał już przy mnie. Przytuliłam go i pocałowałam.
-Chodź na dół.
-Ale poczekaj…
- Na co??
-MUSZE SIE UBRAĆ!!
-Hahahaha zapomniałem.
Szybko ubrałam wybrane wcześniej ciuchy i podeszłam bardzo blisko chłopaka. Spojrzałam mu głęboko w oczy i szepnęłam:
-Kto pierwszy na dole!!- I po tych słowach wybiegłam jak strzała z pokoju. Przez chwilę prowadziłam, ale na schodach zostałam wyminięta.
-O nieee moja biedna znów przegrała..
-To nie fair. Zawsze na schodach mnie wyprzedzasz…
-Ojeeej. Chodź w nagrode dalej cie zaniose
-Okeeeeej :D
-Podniósł mnie po czym powiedział.
-Przytyłaś ostatnio??
-Świnia!!!- Krzyknęłam i walnęłam go w ramię.
-Żartuję!!
-No ja myśle..
Postawił mnie przed drzwiami  i złapał za rękę. Weszliśmy do jadalni.
-Jezu znów za rękę idą…- powiedział Jus i wszyscy się zaśmiali.
-Hahahaha kochanie nie bulwersuj sie tak.- po tych słowach podeszłam do niego i namiętnie pocałowałam.
-Teraz o wiele lepiej.
-Cześć wszystkim. Tym razem mam na sobie ciuchy…-podeszłam do każdego  i cmoknęłam w policzek.
-To co na śniadanie??- spytałam.
-NO właśnie na ciebie czekaliśmy, żebyś nam zrobiła- powiedział spokojnie Harry
-A dlaczego na mnie czekaliście?? Sami nie umiecie gotować ??
-Nie wszyscy kochanie, ale twoje jedzenie lepsze jest.- powiedział Jus.
-OKej ale potrzebuje 1 osoby do pomocy. A no i ten… TO NAPEWNO NIE BĘDZIE ROSE!!
-Hahaha sory za tamto.
-Rose… prawie spaliłaś mi dom…
- Ja mogę iść.- powiedział HArry.
-Okeeeej. To chodź, a wy weźcie talerze i nakryjcie do stołu. Tylko w ogrodzie!
-Oczywiście prosze pani!- powiedzieli chórem.
-To na co masz ochotę?- Zapytałam HArrego gdy weszliśmy do kuchni.
-Może zróbmy naleśniki hmmm? Niall bardzo się ucieszy.
-Okeej no to zróbmy jeszcze pare tostów z dżemem ok?
-OCzywiście :))
Zaczęłam robić  ciasto na naleśniki, poprosiłam  Harrego o mąkę. Ale zamiast do ręki dostałam mąką po twarzy
-O NIE!!! LEPIEJ UCIEKAJ!!
Wzięłam drugą paczke mąki i pobiegłam za nim. Wybiegł na taras z głośnym śmiechem pomieszanym z krzykiem. Wszyscy się na nas spojrzeli. Harry potknął się bo mój piesek zaczął przed nim biegać chcąc sie bawić, a ja wykorzystałam okazję i siadając mu na brzuchu obsypywałam go mąką. Po chwili Harry nas obrucił tak że to ja leżałam na trawie, a on podniósł sie i znów zaczął uciekać. Wszyscy dalej patrzyli na nas ze zdziwioną miną. Hazza zniknął mi z pola widzenia. Weszłam do domu  i poszłam do kuchni. Raptownie ktoś mnie przytulił od tyłu.
-Wygrałem- powiedział Harry a po chwili miałam na sobie całe opakowanie mąki. Odwróciłam się do niego i go przytuliłam a od tyłu wysypałam mu na głowę prawie kilogram mąki.
-Hahahah nie skarbie ja wygrałam.

Poszliśmy do kuchni i dokańczaliśmy robić śniadanie cały czas się śmiejąc i przepychając. Ustaliliśmy że po jedzeniu Harry umyje mi włosy a ja mu. A narazie musimy chodzić cali w mące bo tamci umrą z głodu..
-Dobra bierz tależ z tostami i idziemy.
-A naleśniki?
-No przecież ja wezme…
-ahaha zapomniałem.
Wyszliśmy na ogród

cali biali a reszta nic nie mówiąc tylko na nas znów spojrzała..
-TO ON/ONA!!- Krzyknęliśmy razem z HAzzą jednocześnie.
Wszyscy zaczęli się z nas śmiać. Zaczęliśmy jeść. Podczas naszego gotowania doszła NIcol.
-Jus musimy jechać na zakupy. To było nasz ostatnie jedzenie w domu. Dzięki komuś. – wszyscy spojrzeli na Niall’a.
-No co??- Powiedział chłopak z pełną buzią.
-Nic, nic. JEdz blondasku.
-Ej to może  pojedziemy wszyscy hmm??-zaproponował Justin
-Bardzo dobry pomysł.
-OKej to kiedy jedziemy?- spytał Zayn.
-No my z HAroldem musimy się przebrać i umyć.
-No to idźcie się sie umyć, Tori ty się przebierz i pojedziemy do nas a potem do sklepu.- stwierdził Liam.
-Dobrze to my z Hazzą idziemy.
-Ok chodźmy.
-Słuchaj pójdziemy do mojej sypialni ja muszę wziąć ciuchy  na przebranie, a potem do łazienki okej?
-No okej a nie możemy tego zrobić u cb w łazience w sypialni?
-A no faktycznie okej.
Weszliśmy do sypialni i odrazu do łazienki. Umyłam Harremu jego piękne loczki a on  moje włosy. Wysuszyliśmy je i poszlismy po ciuchy.
-Harry nie możesz jechać w takich ciuchach. Ubrudzisz cały samochód..  Sciągaj szybko koszulke i spodnie dam ci jakieś ciuchy Justina.\, a przez ten czas też się przebiorę.
Zdjęłam koszulkę i zaczęłam grzebać i w szafie. Harry już sciągnął wszystkie swoje rzeczy stał tylko w bokserkach.
-Tori gdzie są rzeczy BIebsa?
no w tej części szafy co właśnie szukam, ale nie mogę wyciągnąć bo nie sięgam.
-Czekaj pomogę ci.- ustał centralnie za mną i przycinął się do mnie bo też nie mógł sięgnąć (Rzeczy Justina których nie nosił  odkładaliśmy na samą górę szafy)
-No mocniej HArry! No już prawie było.
W tym momencie usłyszeliśmy głos Zayn’a.
-ooooo! A co my tu mamy??
Raptownie z Harrym odskoczyliśmy od siebie.
-Nic się nie dzieje. Nie możemy dosięgnąć ciuchów.
-Tak,tak ja swoje słyszałem i na dodatek widzę. Harry tylko w gaciach. Tori bez koszuli. NIeźle nieźle…
-Zayn!! Nic się nie działo!!
-Oj wiem wiem stałem tu od momentu  kiedy HArry do cb podszedł. Hahaha ale wasze miny były bezcenne. Odsuncie się ja jestem wyższy to sięgne.
Juz po chwili byliśmy gotowi. Harry ubrał jakieś za duże ciuchy Justina a ja byłam ubrana w to:

Po 10 minutach wszyscy siedzieli w samochodzie. Chłopaki w jednym, a my z Jusem, NAthem i dziewczynami w drugim. NIe ma to jak w 10 osób jechać na zakupy.  Podjechaliśmy pod dom chłopaków. Harry ubrał się tak:

Po 15 minutach byliśmy w sklepie. :))

Rozdział 6 <33Oc

Gdy się odwróciłam ujrzałam Zayn’a Malika a za nim całe One Direction!! Myśłam że zaraz zemdleję.. Może nie szlałam za nimi tak jak Rose, ale Zayn był kiedyś dla mnie Bogiem, a zaraz po nim Harry, NIall, Lou i Liam! Jus wiedział o tym bo kiedyś w szpitalu mu o tym opowiadałam. O mój Boże on do mnie podchodzi i się uśmiecha. Podszedł do mnie stanął na przeciwko mnie  i złapał za policzek. Spojrzałam w jego piękne czarne oczy i wtuliłam się w jego ramię. Zaczęłam płakać, chłopak poczuł to i przytulił mnie mocniej. Po chwili piosenka się skończyła i przytulili mnie wszyscy. A ja dalej płakałam ze szczęścia.
OCZAMI JUSTINA  ; **

 

Nie wiem jak to wytrzymam. W szpitalu mówiła że go kocha nad życie. NIe wiem czy to był dobry pomysł.
Zaczęła śpiewać. Z tyłu widziałem już głowę Louis’a. PO chwili zaczął śpiewać Zayn. Ona się odwróciła  i przywarło ja do ziemi. Wyglądała jak posąg. Podszedł do niej z uśmiechem i złapał ją za policzek, a po chwili ona z całej siły się w niego wtuliła i stali tak przez całą piosenkę, nawet Niall zaśpiewał solówki Zayn’a. Chyba płakała, bo zaraz potem wszyscy ją przytulili. Boże jak to zabolało…
-Stary wyluzuj to ciebie kocha- powiedział Nat jak zobaczył że jestem spięty. Dobry z niego kumpel już wiem dla czego Vicka spędza z nim prawie 24/7.
Po chwili wszyscy się uklonili a Zayn dalej ja przytulał. POwiedział tylko do mikrofonu
-Dziękujemy bardzo.
I wszyscy poszli za scenę,a Zayn trzymał ją za plecy pomagając jej iść.
Chciałem juz tam iść ale NAt złapał mnie za ramię:
-Nie warto. Jeszcze bardziej się wkurzysz. Niech pogadają. A i zrozum ona kocha ciebie bardziej niż kogokolwiek.
-Okej masz rację. To pewnie tylko mała scena szczęścia. Idę na scenę podziękować wszystkim.
-Okkk. A ja pójdę tam i zabiorę ją do kosmetyczki.
-Okej. Dzięki stary.

Oczami Tori <33

Ukłonili się i zaprowadzili mnie za scenę. Nie wiedziałam co powiedzieć i płakałam dalej. Zayn złapał mnie za ramiona i odsunął kawałek od siebie. Spojrzał w moje zaplakane niebieskie oczy.
-Ej Tori. Czemu płaczesz??-zapytal z przejęciem
-Coś się stało? Nie podobała ci się niespodzianka?
-Podobała….- wypowiedziałam moje pierwsze slowa przy nim.
-No to czemu płaczesz?
-Bo..bo…bo w końcu Cię spotkałam. A to było moje największe marzenie.- I znów się w niego wtuliłam, a on tylko tylko mnie do siebie przycisnął.
-A tak przy okazji to jestem Zayn- powiedział, a jak się odchyliłam to puścił mi oczko.
Zaśmiałam się tylko.
-Jestem Tori. To znaczy Vicoria. Ale wole Tori albo Vicki.
-Masz śliczny uśmiech Victorio.-powiedział z wielka powagą w głosie.
-Haha dziękuje bardzo ,ale nazwij mnie jeszcze raz Victoria to inaczej pogadamy. Haha żartuje.
-No to dobrze. Chodź do chłopaków musisz ich również poznać.
-OKeeej- w tej chwili przetarłam łzy i zobaczyłam czarne ślady na rękach.
-NIE! Zayn stój. Nie mogę iśc w takim stanie.
-No własnie po to masz mnie. Swojego najlepszego przyjaciela, który razem z twoim ukochanym Justinem zorganizował to wszystko nawet Malika, a ty się na niego obraziłaś, ale potem cię udobruchałem i wszystko było okeeej .Aleee jednak na coś cały czas czekałem-powiedział Nat cały czas opierając się o ścianę. Ciekawe jak długo tu stał. Podbiegłam do niego pocałowałam go tak jak wtedy w sypialni i powiedziałam.
-Mój najukochańszy.. Nie chce mi sie tak dużo gadać. Dziękuje ci bardzo, jesteś wspaniały, a teraz możesz mnie zabrać możesz mnie zabrać do mojego największego koszmaru czyli kosmetyczki.
-Hahahahahahahahahaha ale coś za coś- wskazał palcem na swój policzek
-A w usta może być?- I go pocałowałam
-Okeeej idziemy.- Pociągnął mnie za rękę a ja tylko zdąrzyłam sie odwrócić i powiedziec.
-Czekaj na mnie w małym salonie!
Zayn kiwnął głową na znak że zrozumiał.
-Musimy pogadać mała.- powiedział tym razem bardzo poważnie Nat.
-Coś się stało?- zapytałam troszkę przestraszona.
-Można tak powiedzieć- weszliśmy do małego pokoiku w małym salonie. Jprdl że ja się jeszcze nie zgubiłam w tym domu :o. Tam czekała na mnie nowa piekna czerwona sukienka

I jeszcze wyższe szpilki od tamtych:

Zaraz obok moja fryzjerka i makijażystka. Szybko wyprostowaly mi moje i tak już opadłe loki. Zajęło  to 10 minut. Poprawiły szybko make-up i po chwili twarz i fryzura były gotowe. Ubrałam sukienkę i buty który były o wiele wyższe ale za to  wygodniejsze. Spojrzałam w lusto. Znów ślicznie wyglądałam. Włosy były wyprostowane i i spięte w tak luźnego koka że wyglądały jakby były rozpuszczone. A makijaż był bardzo podobny do tamtego. Podziękowałam . Wyszzliśmy z pokoiku.
-DObra teraz możemy zacząć naszą rozmowę. O co chodzi???
-Teraz ślicznotko pójdziesz do Justina i mu podziękujesz za cudowny prezent. A i masz go tak długo całować aż poczujesz że się uśmiecha.
-Hahahah dobrze. A no i tobie też bardzo dziękuje.- Cmoknęłam go w policzek.
-Haha dla ciebie wszystko mała.- Uśmiechnął i się i puścił oczko. Raptownie wskazał na coś palcem. Było to miejsce w ktorym stał Justin.
Starając sie nie przewrócić podbiegłam do chłopaka przytuliłam i szepnęłam do ucha:
-Dziękuje. Dziękuje za cudowny prezent. Kocham Cię.- Złapalam jego twarz w dłonie, spojrzałam mu w oczy i zaczęlam namiętnie całować. Przez chwilę nie odwzajemniał pocalunku, ale po chwili wpił się w moje usta w całej siły. Całowaliśmy się tak z dobre 5 minut. Gdy skończyliśmy oparłam swoje czoło o jego i Jus powiedział również szeptem pattząc mi w oczy.
-Ja też cie bardzo kocham.
Przez to wszystko nie zauważyliśmy że ucichla muzyka i wszyscy się na  nas patrzą. Kiedy odwróciliśmy się w ich stronę otrzymaliśmy niezłe brawa i po chwili muzyka znów grała. A Jus  znow musnął moje usta.
-Chodź obiecalam Zayn’owi że zapoznam się z resztą zespołu.  Mają czekać w saloniku.
-Okkk. Chodźmy – złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę saloniku.
-Justin,Justin!!! – Krzyczała wbiegająca po schodach Pattie.-Teraz twój występ! Wszyscy czekają.
-Ojejku zapomniałem. Już idę mamo. Kochanie poradzisz sobie??
-Oczywiście kotku. Idź fani czekają :D- Cmkonęłam go w usta i podeszla do PAttie z która się  jeszcze nie widzialam.
-Witaj Pattie.-przytuliłam ją i cmoknęłam w policzek.
-Witaj slońce. Wszystkiego Najlepszego.
-Ohh dziękuje bardzo. Przepraszam Cię ale muszę iść goście czekają
-Oczywiście idź skarbie. My z Caroline zostajemy na jeszcze 2 może 3 godzinki,a jak się nie zobaczycie dziś z mamą to itak jutro wpadniemy..(Caroline- mama Tori. Kiedyś KArolina, ale w angli zmieniła troszkę imię :)))
-Okej. Do zobaczenia.
Odwróciłam się i ujrzałam Rose i Nicol.
-Hej dziewczęta. Idziecie ze mną?
-A gdzie idziesz szczęściaro która śpiewała z One Direction HMM?????
-No własnie do nich…
-Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!
-Hahah to znaczy tak.-powiedziala Nicol.
-Okej.-weszłyśmy do saloniku a tam na sofie siedzialo pięciu roześmianych chłopakow.
Podbiegłam do Zayn’a i usiadłam mu na kolanach.
-Dzień dobry chłopcy. Jestem T…
-Victoria ‚Tori’ Justice.- Dokończyl Harry.
-A ty skąd wiesz że jestem Victoria?! :oo
-Bo Zayn nam powiedział. I wiemy też, że nie wolno na ciebie mówić Victoria bo tak nie lubisz.-oznajmil zadowolony z  siebie Niall.
-Ohhh. A co jeszcze Zayn wam powiedzial?
-Niii….-Zaczął Zayn, ale niestety nie dokończył.
-Że tak samo jak i z bliska i z daleka masz piękne niebieskie oczy, iże się słodko uśmiechasz, a no ijeszcze że bardzo ładnie pachniesz.
-NIALL PRZYMNKIJ SIĘ W KOŃCU ALBO IDŹ COŚ ZJEDZ!!-Krzyknął Zayn.
-Hahaha- zaśmiała się razem ze wszystkimi i przytulilam zawstydzonego mulata.
-Ty też ładnie pachniesz-szepnęłam mu na ucho tak żeby nikt nie usłyszał. A on się tylko zaśmiał.
-A kim są te śliczności przy drzwiach??- spytał Lou.
-Ojej zapomniałam. To są moje przyjaciółki z Polski. Chodźcie tu dziewczyny.- wstałam z kolan brązowookiego  i wyciągnęłam rękę do dziewczyn.
Podeszły do mnie i Rose złapałam mnie za rękę.
-Ta wyższa blondynka to Nicol. Ma 17 lat. A ta tu to wasza największa fanka na świecie i nazywa się Rose. MA 16 lat czyli tyle ile ja.
-Aaaaaaa. Już wiem czemu Tori zaczęła nas lubić jako zespół.
-Tak właśnie dlatego. A teraz czy bylibyście tak mili i podpisali i podpisali jej plakaty i zrobili sobie zdjęcia? Oczywiście Liam ty nie musisz.
-A czemu? Rose go nie lubi?-Zapytal zdziwiony Lou.
-Nieeee! OCzywiście że go lubię, ale już się z nim poznałam.-Oznajmiła moja przyjaciółka która ledwie mówiła w ich obecności.
-Ahh. Okeeej chodź zaczniemy ode mnie.- powiedzial Lou.
-HEj Liam a gdzie Dan??-spytalam.
-Poszła gdzieś razem Z Eleanor. Chyba po coś do picia.
-Eleanor też tu jest?!?!?!?!?
-Oczywiście. Ja się bez ukochanej nie ruszam.-Oznajmił Lou.
-Jejciujejciujejciu musze ją poznać!! Uwielbiam ją!!
-To jest dopiero prawdziwa Directioner.-powiedział wzruszony Lou i podszedl do mnie i przytulił z całej siły.
-Bardzo się ciesze że ją akceptujesz..
-A ja że jesteś z nią szczęśliwy. Akceptuje ją bo wiem co to znaczy prawdziwa miłość i wiem że ty właśnie ją masz. Tak samo jak Liam Danielle.
-A ty Rose?Albo Nicol?- spytał NIall.
-Ja ich wogóle nie znam. NIe jestem Dire cos tam i raczej nie zostane. Nie lubie waszej muzyki ale do was nic nie mam. Szanuje to że Tori i Rose was kochają nad życie ale ja jestem inna. Tori też taka kiedyś była dopóki nie trafila do szpitala i poznała Justina. Ale nie mam do niej żalu.
-Mądra dziewczyna- Powiedział z uśmiechem Horanek.
-Dzięki.
-Rose a ty??
-Ja co ja??- zapytała nie więdząca o co chodzi gdyż była zajęta rozmową z Harrym.
-Czy szanujesz tak jak Tori dziewczyny Liam’a i Louis’a?
-Bardzo lubię Danielle, ale za El jakoś nie przepadam… I tu nie chodzi o to że jest niby brzydka i że niby jest z Lou dla kasy. Bowiem że tak nie jest. O Danielle wiem dużo więcej bo czytam o niej różne blogi, a El nie interesuję się za bardzo. Poprostu jej nie znam.
-Ale właśnie masz okazję poznać. Idzie tu.-oznajmił HArry.
-Aoaoaoaoaoa!!! O MÓJ BOŻE!!! Lou myślisz że mnie polubi?? Tylko żeby się znów nie popłakać i  iść zmieniać sukienki..-Gadałam tak zdenerwowana.
-HAhaha Tors uspokój się. El uwielbia wszystkie swoje i moje fanki. Nawet te ktore jej nie szanują. No nie denerwuj się już tak..
-Okk. Postaram się…
-Cześc wszystkim. Lou kochanie dzięki że mnie tu zaprosiłeś. Świetna impreza.
-Nie dziękuj mi tylko Tori. To jej impreza ślicznotko.
-Tori tak?? Jezu jak dużo o tobie slyszłam. Danielle mi opowidała. JEstem Eleanor ale możesz mi mowić El.
-Cześć jestem Tori. To znaczy Victoria, ale nie nazywajcie mnie tak bo nie lubie.. Po prostu Tori albo Vica. Jestem twoją wielka fanką!!
-Nooo to prawda, nawet nie wiesz jak się denerwowała  jak usłyszała że tu jesteś. NIe wiedziala co ci powiedzieć.- powiedział bez chwili namysłu Horan a po chwili dodal-Vicks? Czy macie tu coś do jedzenia? Bo czuję że robię się glodny….
-Niall jaja sobie robisz?? Masz na dole całą kuchnie jedzenia  i picia.
-To dla tego chłopacy nie chcieli mnie tam wpuścić…-Odparł z groźną miną z którą wpatrywał się w chłopaków.A po chwili juz go nie było. Wszyscy zaczęli się śmiać. Po 10 minutach przyszedł Jus z NAthanem i Niallem. NIall byl z pełnymi rękami jedzenia. W buzi też mial pełno. No i jeszcze Jus niósł mu chyba jakieś ciasteczka..
I tak spędziłam moje 16 urodziny. Gdzieś po 23 wszyscy goście poszli dziękując za świetną imprezę. Dan, El, Lou i Liam poszli do domów, ale Lou obiecał że wróci i tak zrobił. Horan pozjadał całe jedzenie które zostało. I to w lodówce również. Więć jutro trzeba na zakupy jechać…
Gdzieś o 3 nad ranem wszyscy poszli. Został tylko Nat no i dziewczyny.

*******************************************************************
Prosze baaaaardzo długi rozdział. Dawno mnie nie było więc postanowiłam się rozpisać. MAm nadzieję że sie wam podoba. Komentujcie bo bardzo mi na tym zależy ; **

Rozdział 5

Przepraszam że tak długo mnie nie było :/// Ale już  jestem i macie tu 5 rozdział <333

*****************************************************************************************************

Oczami Tori <33

 

Zeszłam na dół z uśmiechem i rozpoczęłam szukanie mojego chłopaka. Przy okazji znalazłam Nathana. Był razem z chłopakami na scenie. Akurat miał solówkę w „Chasing the sun” a jak mnie zobaczył uśmiechnął  sie i puścił oczko. Ja również sie uśmiechnęłam, ale po chwili zrobiłam taką  minę żeby zobaczył  że jestem obrażona. Zaśmiał sie tylko. Przewróciłam oczami i zaczęłam szukać Justina. Nie było to trudne. Było przy nim pełno ludzi. I nie były to gwiazdy. Więc jus zaprosił też niektórych fanów. Przecisnęłam się przez tłum i przytuliłam chłopaka z uśmiechem.
-Przepraszam że tak długo ale po drodze spotkałam moje przyjaciółki z Polski, z którymi sie bardzo długo nie widziałam- powiedziałam.
- To była moja pierwsza niespodzianka dla cb.- szepnął mi chłopak do ucha.
-słucham? Chyba druga, bo jeszcze ta impreza! A będzie tego więcej?- zapytałam z udawanym strachem na twarzy.
-Hahaha a boisz się następnych?
-Taaak! Ile jeszcze tego będzie?
-Jeszcze jedna no może dwie.
-A kiedy będzie ta druga? Bo musze się psychicznie przygotować kochanie.
-Hahahaha jak chłopaki zejdą ze sceny to zaśpiewa  jeszcze ktoś tam i zaraz po tym.
-Okeeeej. To będe miała czas na ochrzan dla Nathana.
-Hahahah a ten co znów zrobił?
-Kazał mi iśc na zakupy! Ubrać  SUKIENKE I SZPILKI! i POSZŁAM DO KOSMETYCZKI I DO FRYZJERA! I ukrył przedemną przyjęcie.. ://
-Ale zauważ że dzięki niemu wyglądasz jak piękna księżniczka.
-Hahaha dziękuje książe- pocałowałam go i odeszłam w kierunku sceny, bo była już piosenka „I Found You”  i kończył sie już ostatni refren. Koniec piosenki. Chłopaki  zeszli ze sceny. Nat mnie zobaczył, pokazałam mu palcem żeby za mną poszedł i odwróciłam się na pięcie. Weszłam do mojej sypialni  i po chwili wkroczył również Nat. Złapał mnie w pasie odwrócił do siebie, pocałował w usta jak zawsze gdy sie witamy.Przytulił i powiedział.
-Przepraszam,że cię tak umęczyłem i że nic nie powiedziałem , ale Jus mi kazał, wiesz jaki on jest czasem agresywny jak mu coś nie wyjdzie.-zaśmiał się.- No przytul mnie też i nie obrażaj sie już- Odczepił się ode mnie i zrobił smutną minkę.
-Hahaha Nie potrafie się na cb długo gniewać.- i tym razem ja go przytuliłam
-No iweeeem. Mam ten swój urok.- puścił zalotne oczko.
-Hahahahahah… Chodź idziemy zaraz niespodzianka dla mnie jakaś…
-HAhaha. Chodź młoda. A niespodzianka napewno ci się spodoba.
-Tsaaaaa…..-złapałam go za ręke i wyszliśmy z sypialni. PO drodze spotkaliśmy Jusa.
-Nooo widze że się moi ukochani pogodzili.Boże czy wy nawet przy mnie i po domu musicie chodzić za ręke?? Tori kochanie, bo sobie pomyślę że mnie zdradzasz….
-No co ty!! Ciebie nigdy!!- PO tych słowach rzuciłam sie na niego i namiętnie pocałowałam. Po minucie całowania NAthan chrząknął.
-Hahahaha. Chodź teraz będzie niespodzianka- powiedział rozbawiony Jus.
Poszliśmy we trójkę na dół i weszliśmy na scenę.
-Hej kochani!! JAk się bawicie??- Ludzie zaczęli krzyczeć.-Teraz będzie prezent dla mojej kochanej Tori, ale…Zanim to nastąpi to Tori nam zaśpiewa!!
-Co?!?!? Jus NIE!!
-Tylko jedną piosenkę. Co ostatnio mi śpiewałaś??
-Nic.. Ja nie pot..
-NAwet tak nie mów! POtrafisz!!! Czego się uczyłaś??
-One Direction- Live While We`re Young.
-No to super! Zaśpiewasz?
-Dobrze, ale najpierw chcę coś powiedzieć.
-Oczywiście. Zostawimy Cię tu a ty mów.
-Cześć wszystkim. Dzięki że przyszliście na moja imprezkę, o której nic nie wiedziałam.. No ale trudno. Mam nadzieję, że dobrze się bawicie i że spodoba Wam się mój głos. Zaczynajmy!!
Zaczęłam śpiewać. Gdy zaczynałam część Zayn’a usłyszłam za mną inny głos. Gdy się odwróciłam ujrzałam….

***********************************************