Rozdział 2

POstanowiliśmy z Nathnem że nie omge na kolacji byc ubrana w jeansy i trampki tylko musze jakoś wyglądać więc postanowiliśmy pójść do centrum handlowego. Zanim wyszliśmy porzeganałam sie z Jade i oznajmiłam że za 2 godziny powinnam być. Bardzo nie lubie chodzic w sukienkach no ale to była wyjątkowa okazja. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do czarnego Porshe Nathana. Podjechaliśmy pod centrum i najpierw poszliśmy kupić kawe. Nie lubie chodzić na zakupy no ale niestety.. W Polsce zawsze jak chodziłam na zakupy z Rose to można było jajo znieść.. Ale okej skupmy sie na mojej kreacji.
-Nathan jesteś pewny że musze ubierac sukienke?? Może jednak pójde w spodniach.
-O nie nie nie!! Masz wyglądać pięknie! Mam pomysł!
-O nie co znów? Zaczynam sie bać tych twoich szalonych pomysłów..
-Pójdziemy do fryzjera i do kosmetyczki.- Powiedział to z chytrym uśmieszkiem na twarzy bo wiedział że nie lubie tych dwóch miejsc.
-Nieee, prosze cie nie rób mi tego..
-Taaak :D
-Ale nie martw sie pójdziesz do moich sprawdzonym makijarzystek i fryzjerów.
-No dobrze. Niech ci będzie ale tak szybko ci tego nie zapomne.
-Hahaha okeeej. Też cie bardzo kocham.
-Hahaha- Zaśmiałam sie i pokzałam mu język.
Chodziliśmy po sklepach i nic mi sie nie podobało dla minęła wiecznośc a dla Nathana tylko pół godziny. Zostal nam ostatni sklep z takimi sukienkami jakie będą odpowiednie dla mnie bo gdybyśmy mieli chodzić po wszystkich sklepach z kieckami chyba bym umarła. Wszliśmy i Nathan od razu podbiegł do pięknej różowej sukienki gdzie w komplecie były jeszcze wysookie szpilki. Przyjaciel dał mi sukienkę i buty i kazał sie przebrać. Poszalm do przymierzalni i zaczełam sie przebierać. Sukienka była bardzo wygodna i bardzo ładnie w niej  wyglądałam gorzej było z butami. Nie umiem chodzić na szpilkach!! Wyszłam z przymierzalni i pokazałam sie NAthanowi. Zaniemówił. Musiałam zrobić wrażnie. Po chwili Nathan krzyknął:
-Nie ma co kupujemy natychmiast!!
-Ale jest jeden problem..
- Jaki co sie stało??- zapytał przestraszony.
-Ja nie umien chodzic na szpilkach…
-Hahahah to sie da szybko załatwić idziemy do kasy.
-Poczekaj przebiore sie
-Okej a potem pojedziem do mojej ekipy i będziesz jak prawdziwa kobieta potrafiła chodzić na szpilkach.
-No okeej… Niech już ci będzie…
-Hahahaha dawaj  marudo moja :**
Przebrałam sie i zapłaciłam. Zajęło nam to wszystko godzine a jaa obiecałam Jade że wróce po 2 godzinach więć mamy tylko godzine na nauczenie mnie chodzić na szpilkach, zrobienie fryzury i makijażu. Po 5 mienutach drogi byliśmy już na miejscu. Jest to mój drugi raz kiedy jestem w salonie piękności… Nat przedstawil mnie wszystkim i zaczął rozamiać po ciuchu z makijażystką. Ona sie tylko umśmiechnęłai powiedziala ZAŁATWIONE. Zaczęłam sie bać że Nathan coś kombinuje. Po chwili przyszła do mnie pani i zaczęla mi myć głowe. Zamiast mi ją suchyć ręczznie kazała mi ubrać szpilki i przejśc sie w nich 4 razy po suszalni xD O mało sie nie zabiłam ale mi wyszło. Mniej więcej umiałam już chodzić. Posadzili mnie znów i jedna kobieta robila mi makijaż a druga zajmowała sie włosami. Zaslonili mi lustra więc nie widzialam jak wyglądam. Po 45 minutach byłam gotowa. Teraz trzeba sie przebrać w kiecke i zacząć chodzić w szpilkach. pochodziałam z 10 minut i stwierdziałam że chyba sie nie zabije. Buty były wyjątkowo wygodne. W końcu dali mi lustro i pozwollili sie obejrzeć. Gdy ujżałam tą dziewczyne w lustrze zaniemówilam. Nie wiedziałam że jestem taka atrakcyjna. Zazwyczaj żaden chłopak mnie nie chciał. A teraz?? Gdy wyszliśmy na ulice czułam na sobie peło spojrzeń. Dziwne uczucie. Już wiem jak sie czuje na codzień Jus. Po chwili byliśmy już pod domem. Samochodu Jade nie było. Justina też. To znaczy że dom jest pusty a do przyjęcia mam jeszcze 2 i pół godziny weszłam do domu i spróbowalam zapalic światło ale chyba nie bylo prądu bo nic nie chialo sie włączyć. Poprosilam Nathana żeby poszedł i to sprawdził ale on tylko powiedział
-Nie trzeba.. Zaraz wszystko wróci do normy.- Powiedział z dziwnym uśmiechem.
Raptownie zapaliło się światło i na schodach pojawił sie mój ukochany.
-Justin co sie dzieje?-Zapytalam.
Ale on tylko krzyknął NIESPODZIANKA KOCHANIE!! I po chiwli za różnych miejsc w domu zaczęli wychodzić nasi znajomi i składać mi urodzinowe życzenia. Ale najbardziej moją uwagę przykuły dwie osoby. Zaraz akąd ja je znam?? BOŻE przecież to…!!!

POstanowiliśmy z Nathnem że nie omge na kolacji byc ubrana w jeansy i trampki tylko musze jakoś wyglądać więc postanowiliśmy pójść do centrum handlowego. Zanim wyszliśmy porzeganałam sie z Jade i oznajmiłam że za 2 godziny powinnam być. Bardzo nie lubie chodzic w sukienkach no ale to była wyjątkowa okazja. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do czarnego Porshe Nathana. Podjechaliśmy pod centrum i najpierw poszliśmy kupić kawe. Nie lubie chodzić na zakupy no ale niestety.. W Polsce zawsze jak chodziłam na zakupy z Rose to można było jajo znieść.. Ale okej skupmy sie na mojej kreacji.

-Nathan jesteś pewny że musze ubierac sukienke?? Może jednak pójde w spodniach.
-O nie nie nie!! Masz wyglądać pięknie! Mam pomysł!
-O nie co znów? Zaczynam sie bać tych twoich szalonych pomysłów..
-Pójdziemy do fryzjera i do kosmetyczki.- Powiedział to z chytrym uśmieszkiem na twarzy bo wiedział że nie lubie tych dwóch miejsc.
-Nieee, prosze cie nie rób mi tego..
-Taaak :D Ale nie martw sie pójdziesz do moich sprawdzonym makijarzystek i fryzjerów.
-No dobrze. Niech ci będzie ale tak szybko ci tego nie zapomne.
-Hahaha okeeej. Też cie bardzo kocham.
-Hahaha- Zaśmiałam sie i pokzałam mu język.

Chodziliśmy po sklepach i nic mi sie nie podobało dla minęła wiecznośc a dla Nathana tylko pół godziny. Zostal nam ostatni sklep z takimi sukienkami jakie będą odpowiednie dla mnie bo gdybyśmy mieli chodzić po wszystkich sklepach z kieckami chyba bym umarła. Wszliśmy i Nathan od razu podbiegł do pięknej różowej sukienki gdzie w komplecie były jeszcze wysookie szpilki. Przyjaciel dał mi sukienkę i buty i kazał sie przebrać. Poszalm do przymierzalni i zaczełam sie przebierać. Sukienka była bardzo wygodna i bardzo ładnie w niej  wyglądałam gorzej było z butami. Nie umiem chodzić na szpilkach!! Wyszłam z przymierzalni i pokazałam sie NAthanowi. Zaniemówił. Musiałam zrobić wrażnie. Po chwili Nathan krzyknął
:-Nie ma co kupujemy natychmiast!!
-Ale jest jeden problem..
- Jaki co sie stało??- zapytał przestraszony.
-Ja nie umien chodzic na szpilkach…
-Hahahah to sie da szybko załatwić, idziemy do kasy.
-Poczekaj przebiore sie
-Okej a potem pojedziemy do mojej ekipy i będziesz jak prawdziwa kobieta potrafiła chodzić na szpilkach.
-No okeej… Niech już ci będzie…
-Hahahaha dawaj  marudo moja :**
Przebrałam sie i zapłaciłam. Zajęło nam to wszystko godzine a jaa obiecałam Jade że wróce po 2 godzinach więć mamy tylko godzine na nauczenie mnie chodzić na szpilkach, zrobienie fryzury i makijażu. Po 5 minutach drogi byliśmy już na miejscu. Jest to mój drugi raz kiedy jestem w salonie piękności… Nat przedstawil mnie wszystkim i zaczął rozamiać po ciuchu z makijażystką. Ona sie tylko umśmiechnęłai powiedziala ZAŁATWIONE. Zaczęłam sie bać że Nathan coś kombinuje. Po chwili przyszła do mnie pani i zaczęla mi myć głowe. Zamiast mi ją suchyć ręczznie kazała mi ubrać szpilki i przejśc sie w nich 4 razy po suszalni xD O mało sie nie zabiłam ale mi wyszło. Mniej więcej umiałam już chodzić. Posadzili mnie znów i jedna kobieta robila mi makijaż a druga zajmowała sie włosami. Zaslonili mi lustra więc nie widzialam jak wyglądam. Po 45 minutach byłam gotowa. Teraz trzeba sie przebrać w kiecke i zacząć chodzić w szpilkach. pochodziałam z 10 minut i stwierdziałam że chyba sie nie zabije. Buty były wyjątkowo wygodne. W końcu dali mi lustro i pozwollili sie obejrzeć. Gdy ujżałam tą dziewczyne w lustrze zaniemówilam. Miałam piękne loki które były spięte z boku i zamiast gumki do włosów i wsuwek było widać pięknego kwiata w podobnym odcieniu do mojej sukienki. Nie wiedziałam że jestem taka atrakcyjna. Zazwyczaj żaden chłopak mnie nie chciał. A teraz?? Gdy wyszliśmy na ulice czułam na sobie peło spojrzeń. Dziwne uczucie. Już wiem jak sie czuje na codzień Jus. Po chwili byliśmy już pod domem. Samochodu Jade nie było. Justina też. To znaczy że dom jest pusty a do przyjęcia mam jeszcze 2 i pół godziny weszłam do domu i spróbowalam zapalic światło ale chyba nie bylo prądu bo nic nie chialo sie włączyć. Poprosilam Nathana żeby poszedł i to sprawdził ale on tylko powiedział
-Nie trzeba.. Zaraz wszystko wróci do normy.- Powiedział z dziwnym uśmiechem. Raptownie zapaliło się światło i na schodach pojawił sie mój ukochany.
-Justin co sie dzieje?-Zapytalam.Ale on tylko krzyknął NIESPODZIANKA KOCHANIE!! I po chiwli za różnych miejsc w domu zaczęli wychodzić nasi znajomi i składać mi urodzinowe życzenia. Ale najbardziej moją uwagę przykuły dwie osoby. Zaraz a skąd ja je znam?? BOŻE przecież to…!!!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.