Rozdział 1 <33

Obudziło mnie delikatne gilgotanie po twarzy. Myślałam że to Justin, ale po otworzeniu oczu ujrzałam mojego pięknego 2 miesięcznego pieska, którego dostałam na 16 urodziny od Justina. Mojego ukochanego też już nie było. Pewnie pojechał załatwiać sprawy z nową płytą lub robić pierwsze  zdjęcia do teledysku. Dzisiaj miały do nas przyjść Pattie i moja mama na kolacje urodzinową. Jus powinien za chwilkę być bo było już 45 po 10 a o 14 przychodzą nasze mamy. Wstałam z łóżka i zaczęłam ścielić. Na poduszce Justina zobaczyłam złożoną kartkę z moim imieniem. Rozłożyłam list i zaczęłam czytać. 
Kochanie! :**
Nie wiem o ktorej dziś przyjde. Miałem mieć wolne ale niestety musimy zorganizować coś związanego z płytą. O przyjęcie sie nie martw przyjdzie moja kucharka i wszystko zrobi. A jeżeli nie będziesz mogła usiedzieć patrząc jak ona gotuje (I wiem że napewno tak będzie) Możesz jej pomóc. Ale masz sie nie przemęczać. Bardzo Cie kocham. Nasze mamy przyjdą dopiero o 16. Wypadło im coś ważnego na mieście.
Ohh Justin.. Jestem już rok po operacji a on dalej mi nic nie pozwala. Trudno jakoś to przeżyje. Poszła do łazienki wzięlam szybki prysznic ubrałam sie w dresy, oczywiście te w których tańcze narzuciłam jakąś koszulke, zrobiłam szybkiego koka i poszłam wyprowadzić psa. Ja usiadłam na huśtawce w ogrodzie a on zaczął szczekać i skakać koło krasnala ogrodowego. Hahah cóż to był za widok.  Zaczęłam sie głośno śmiać. Podeszłam do psa i zaczęłam się z nim bawić. Pobiegaliśmy, ja sie oczywiście z niego pośmiałam. Energiczne zwierzę. Po godzinie biegania i śmiania sie weszliśmy z małym do domu. Nie dałam mu jeszcze imienia bo nie wiem jak go nazwać :( Położył sie na kanapie w salonie a ja poszłam do kuchni zjeśc szybkie śniadanie. Gdy siadałam do stołu usłyszałam dzwonek. Podeszłam odtworzyć drzwi i ukazała mi sie 30-40 letnia kobieta. Była bardzo ładna.

- Dzień dobry. Moge w czymś pomoc?-Zapytałam lekko zdziwiona jej obecnością.

-Dzień dobry. Ty pewnie jesteś Tori. Justin zatrudnil mnie abym ugotowała coś pysznego na dzisiejszą kolecję.- Odpowiedziała z uśmiechem kobieta.

-Ahhh to pani. Zapraszam.- Powiedziałam i wpuściłam uśmiechniętą kobietę.

- Jaka tam pani. Mów mi Jade.-Przedsatwiła i sie i podala rękę.

-To w takim razie Jade. Jestem Tori- Powiedzialam. Zaprowadziłam Jade do kuchni i pokazałam jej gdzie co jest. Spytała co jedzą nasze mamy żeby nie zrobić czegoś co by im nie smakowało. Opowiedzialam o tym że moja mama jest tak jakby wegetarianką i woli jeść warzywa i tym podobne natomiast Pattie na odwrót. Jade powiedziała że dostosuje sie do obydwu pań. Zapytalam sie Jade czy potrzebuje mojej pomocy ale ona powiedziała że jeżeli będe jej potrzebna to mnie zawoła lub  o to poprosi a teraz mam zająć ssię sobą i zachowywać sie jak by mojej nowej koleżanki tu nie było. Podziękowalam i poszłam do salonu. Na kanapie leżał zmęczony piesek. Gdy obok niego uśiadła wskoczył i na kolana i kazał sie głaskać. Po chwili zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu   ukazało się zdjęcie Nathana. Odebrałam.

Rozmowa:

J:Halo?

N:No cześć młoda co słychać??

J: A wszystko dobrze właśnie bawię sie z pieskiem i czekam aż wroci Jus. A  u cb??

N:U mnie też dobrze. wpadniesz do nas dzisiaj??

J:Dzisiaj nie moge bo o 16 przychodzi mama i Pattie na mój urodzinyowy obiad. A u Was zazwyczaj siedze do późna. Może ty do mnie wpadniesz?? Nudzi mi sie samej w domu a do kolacji mam jeszcze czas.

N: No okeeej to za jakieś 20 minut będe.

J:Okeej paaa

N:Paaa młoda. 
Koniec rozmowy

Okej to trzeba sie szybko przebrać  i pomalować. Pobieglam szybko do góry do sypialni i zaczęłam sie malować. Pomalowałam tylko rzęsy i nałożyłam lekko podklad nie lubie być za bardzo pomalowana ale też nie lubie być bez makijażu. Przebrałam sie w  jeansowe szorty i różową bokserkę a na to  lekką bluzę. Zeszła na dół i po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.