Prolog.

- Tori trzymaj sie!! Dasz radę!!-krzyczała zapłakana mama gdy wjeżdżałam na salę operacyjną.

-Wiem mamo. Kocham Cię- odpowiedziałam przez łzy i wjechałam na salę.

 

Byłam wdzięczna Justinowi że zapłacił tak ogromną sumę pieniędzy na moją opreracje chociaż mnie wogóle nie znał. Bardzo go polubiłam. Dobra ale skupmy się nad operacją. Po wjechaniu na salę dostałam narkozę i usnełam. Nie pamiętam dużo z tego dania ale wiem od mamy że operacja trwała 4 godziny. Mama siedziała na korytarzu szpitalnym z Justinem i czekali na wiadomość od lekarza. Po skończonej operacji nie budziłam sie przez 3 dni.Tak powiedziała mi mama. Lekarze obawiali się że operacja się nie udała, ponieważ nie którzy dzień po operacji już chodzą. Ja dalej spałam. Wszyscy bardzo się bali. A szczególnie mama że znów straci ważną osobę w jej życiu tak samo jak straciła męża. Po śmierci ojca bardzo się zmieniła. Musiała sama się mną zajmować, bo nikt jej nie pomagał. Miała ciężkie życie. Urodziła mniejak miała 16 lat. A nie długo potem mój ojciec zmarł. Dziadkowie zostawili mamę zaraz po tym jak zaszła w ciążę w tak młodym wieku. Współczuję jej. Ale zanim stałam się taka kochana i wrażliwa jak teraz byłam okropną osobą. Nikt w moim mieście mnie nie lubił. Paliłam nie kryjąc się z tym przed matką. Czasem lubiłam też narkotyki, ale stwierdziłam że bez tego też sobie poradzę więc było samo picie alkocholu i to nie byle jakiego i palenie. Wywalili mnie z trzech czy tam czterech szkół. Hahahah to były czasy.. (Reszty o moim starym życiu dowiecie sie w dalszych częściach opowiadania). A tera o tym co sie stało po trzech dniach po operacji.

Zaczęłam odzyskiwać przytomność.Zaczęłam wszystko słyszeć. Ale nie mogłam sie ruszyć, Otworzyć oczu ani nic powiedzieć. W dzień który odzyskałam przytomność dowiedziałam się rzeczy której nie zapomnę do końca życia.

Mama wyszła z sali coś zjeść. Po chwili do sali ktoś wszedł. Tajemnicza osoba złapała mnie za rękę i pocałowała w czoło. Po chwili usłyszałam słowa wymawiane przez płacz. Głos ten należał do Justina.

-Proszę.. Prosze nie odchodź. Nie zostawiaj mnie.NIe teraz. NIe ty… Proszę Cię..Matka Cię potrzebuje, ja cię potrzebuje. Tori nie poddawaj się!! Wiem że jesteś silna. Zrób to dla mamy. Zrób to dla mnie. Wróć do mnie prosze. Przez ten miesiąc zakochałem się w Tobie. Tori nie zostawiaj mnie!! Kochanie nie odchodź. Tori ja cię.. ja cie Kocham!- NIe możliwe.. Jus powiedział Ci właśnie że cie kocha.. Coś mi sie tu nie zgadzało. Przecież to nie możliwe. Przez cały ten miesiąc byłam dla niego oziębła i nie miła.

-Dawaj Tori dawaj! Otwórz oczy.Dasz rade!!- Udało mi się ścisnąć jego rękę Justina i powiedzieć z zachryniętym głosem:

-Justin?? Ja.. Ja,ja też cię kocham…- Po moich słowach zaczęły piszczeć maszyny i obudziłam się na drugi dzień w tym samym pomieszczeniu.

Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam śpiącą obok mnie matkę i siedzącego w kącie Justina. Chłopak zobaczył że się ocknęłam. Podziękował głośno Bogu, podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło i pobiegł po lekarza. I tak zaczęła się moja zakręcona,szalona i trochę dziwna historia.

 

OKeeeej Jest juz prolog. To dobrze. Mam nadzieję że Wam sie podoba. Pod Wpisem prosze o szczerą opinię wyrażoną w komentarzach. No i mam nadzieję że mnie polubicie. A jutro pierwszy rozdział jak się uda :))

Paaaaa :**

5 Komentarze

  1. Wow.! Suuuper początek.! : )
    Podoba mi się i to bardzo ;*****
    Czekam na kolejne części opowiadania i mam nadzieję, że nie będzie to jakaś tragedia tylko normalna historia ze wzlotami i upadkami ; ))

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.